Oryle i baciarze


Powyższe dwa słowa wryły mi się w pamięć po ostatniej wycieczce do skansenu w Kaszczorku – zamiejscowego ośrodka toruńskiego Muzeum Etnograficznego.  Szkoda, że zapamiętałem niewiele więcej, bo Pani przewodnik Dorota Kunicka była świetnie przygotowana od strony merytorycznej i co rusz bombardowała gości terminami, które w większości odeszły już do lamusa i rzadko co występują nawet w słownikach. Nie ma się co dziwić wszak flisackie rzemiosło zanikło na dobre, skansen jednak jest od tego by choć na chwile ożywić zapomniany świat nie znający gpsa, ani silnika spalinowego. Zapotrzebowanie na poznawanie trudów życia braci flisackiej było ogromne. Stawiło się ok. 70 osób. Takich tłumów pod strzechami bodajże nikt tam nie widział, a już na pewno miejscowy stróż porządku, który zalizałby z tej okazji wszystkich na śmierć zamiast stać na straży dobytku.

[Fot. 1] Skansen od strony ul. Turystycznej | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 2] Zwiedzający | Toruń (Kaszczorek), 2012

 

[Fot. 3] Pani przewodnik Dorota Kunicka | Toruń (Kaszczorek), 2012

O ile dobrze zapamiętałem takie rybackie chatki były instalowane na tratwach i na czas połowu stanowiły cały dom [Fot. 4], względnie były to budowle lądowe wynajmowane przez rybaka.

[Fot. 4] Rybacka „lepianka” | Toruń (Kaszczorek), 2012

Na [Fot. 5] jedna z części flisackiej tratwy tzw. tafla posiadająca szryki – kilkumetrowe pale służące do zatrzymania tratwy. Tafle łączono w nawet kilkanaście sztuk wzdłuż i w kilka wszerz. Dopiero taka konstrukcja stanowiła tratwę właściwą. Przykładowa tratwa z towarem widoczna na zdjęciu ze zbiorów NACSzefem wszystkich szefów był na takim okręcie retman. Odpowiadał za transakcje handlowe i cały przebieg rejsu. To jemu instalowano specjalny drewniany domek – sypialnie, raczej inny niż na [Fot. 4]. Najniżsi rangą pracownicy fryce odpowiadali za najcięższą i najbardziej niebezpieczną część obowiązków, a na koniec swojego dziewiczego rejsu musieli zapłacić frycowe.

[Fot. 5] Jedna z części flisackiej tratwy | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Il. 1] Spław drewna na rzecze Czeremosz | Zachodnia Ukraina, prawdop. lata 30. XX w.

A to już wnętrze baciarskiej łodzi [Fot. 6]. Baciarze, czyli piaskarze byli elitą flisackiej braci. Zarabiali najwięcej, lecz wykonywali najcięższą fizycznie pracę. Urządzenie, które widzimy na zdjęciu nie służyło im do łapania motyli, lecz do ręcznego wydobywanie piachu z dna Wisły. Po przeciwległej stronie flisackiej drabiny społecznej stali oryle – tak początkowo nazywano spławiaczy drewna. Flisak bowiem trudnił się transportem nie tylko drzewa, jak powszechnie się to wszystkim kojarzy, ale wielu innych towarów – zboża, żywności, skór zwierzęcych. Orylami początkowo pogardzano, dopóki spław drewna nie stał się bardziej dochodowy niż choćby zboża. Powiedzenie ty orylu w flisackim światku Polski północnej stanowiło nie lada obelgę, zaś wśród flisaków wschodnich działających na Narwii, czy Bugu funkcjonowało jako właściwa nazwa zawodu.

[Fot. 6] Łódź baciarzy | Toruń (Kaszczorek), 2012

Życie flisaków nie było takie sielankowe, jak kreowali je artyści. Oni sami też aniołami nie byli. Sebastian Klonowic w poemacie Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą i inszymi rzekami do niej przypadającymigloryfikuje ich trud porównując do bohaterów mitycznych. Nie inaczej funkcjonuje obraz flisaka w malarstwie. Bon vivanci znający świat wiodący pełne przygód życie, którzy po ciężkiej pracy nie uciekają ani przed kieliszkiem, ani przed wdziękami pań swawolnych – tak jawili się nam na płótnie oraz w powszechnym odbiorze ludzi stykających się z nimi. Mało kto zdawał sobie jednak sprawę, że ich zawód był jednym z bardziej kontuzjogennych (rent wtedy nie przyznawano), a zatrzymywanie tratwy nierzadko kończyło się śmiercią fryca. Po transporcie towaru najczęściej wracano pieszo, nie tratwą w górę rzeki – tak powiedziała pani przewodnik. Sami flisacy zaś do orłów nie należeli, przeważnie tylko retman umiał czytać i pisać.

[Rys. 1] Wilhelm August Stryjowski, Flisacy na Wiśle, ok. 1870 r.

W skład ekspozycji wchodzi również drewniana barka z Fordonu (nie skonstruowana tam, lecz stamtąd przywieziona)  [Fot. 7]  wraz z wyposażeniem. Zdjęcie kozy i kotw nie wyszło – pewnie zobaczycie je w Piątej Stronie Świata. Widłami [Fot. 8] wyciągano kamienie z rzeki, zaś balia z wyżymarką [Fot. 9] to nie przenośna pralnia. Rybacy nie prali w niej gaci tylko naprawiali sieć.   Z tyłu łodzi [Fot. 10] wystają wiersze – do łapania ryb, nie rymów.

[Fot. 7] Drewniana barka z Fordonu | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 8] Widły do wyciągania kamieni | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 9] Urządzenie do naprawy sieci rybackiej | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 10] Wiersze do łapania ryb | Toruń (Kaszczorek), 2012

Obok barki prom drewniany [Fot. 11] pełniący swoją posługę w okolicach Elbląga jeszcze w latach 70. XX w. Taka starsza wersja promu nieszawskiego. Co ciekawe dawał radę transportować również samochody.

[Fot. 11] Drewniany prom z okolic Elbląga | Toruń (Kaszczorek), 2012

Powróćmy do zagrody widocznej od strony ulicy. Podstawę stanowił dom drewniany [Fot. 12] z XIX w., kryty strzechą umiejscowiony in situ. Do niego dołączono murowano – kamienno – drewnianą stodołę znalezioną w Radowiskach Wielkich (gm. Wąbrzeźno), typową w konstrukcji dla Ziemi Chełmińskiej [Fot. 13]. Od strony wschodniej odtworzono ogród z zielnikiem [Fot. 14, 15].

[Fot. 12] Widok na gospodarstwo od strony zachodniej | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 13] Ściana boczna stodoły | Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 14] Fragment ogrodu godpodarstwa| Toruń (Kaszczorek), 2012

[Fot. 15] Fragment ogrodu gospodarstwa| Toruń (Kaszczorek), 2012

W stodole niespodzianka – cząstka prawdziwego Gorzowa Wielkopolskiego, czyli Landsberg an der Warthe zaklęta w maszynie rolniczej – młockarni [Fot. 16].

[Fot. 16] Młocarnia rodem z Gorzowa Wielkopolskiego | Toruń (Kaszczorek), 2012

Wyprodukowana została przez fabrykę maszyn C. Jaehne & Sohn.

C. Jaehns & Sohn
G. m. b. H
Machinenfabrik
Landsberg a. W.

[Fot. 17] Tabliczka z nazwą producenta | Toruń (Kaszcorek), 2012

Firma Carla Jaehnsa w Gorzowie Wielkopolskim była  tym, czym dla Torunia fabryka Born& Schutze. Również posiadała własną odlewnię żelaza. Jaehne był też właścicielem kamienicy mieszczańskiej i posiadał willę fabrykancką.

Wierzby? Obecne! W południowo – zachodnim narożu skansenu.

[Fot. 18] Wierzby przy skansenie | Toruń (Kaszczorek), 2012

3 thoughts on “Oryle i baciarze

  1. Pingback: Dreptanie po Wąbrzeźnie #3 « Kamień na kamieniu

  2. Pingback: Wisłą, Drwęcą | Kamień na kamieniu

  3. Pingback: Jak rzeką płynęli oryle to mężowie próbowali zamykać żony i córki w chatach, by te nie wyrwały się na „orylkę”. • zalewzegrzynski.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: