Dreptanie po Kwidzynie #1


Każdy hajmatturysta winien raz w życiu zwiedzić stolicę swojej rejencji. Taka oto reguła, samodzielnie wymyślona, przyświecała mi podczas podróży do Kwidzyna. Nie, nie jestem  staruszkiem chowającym siwiznę pod kapeluszem z piórkiem i upychającym swój brzuch w bawarskie krótkie spodenki. Aliści kufel złocistego napoju z pianką należał mi się jak psu buda za wędrowanie w majową kanikułę, której skutki ubarwiły ręce i twarz w kolor kwiatu maku. Po kilku dniach bezwstydnie zrzucałem skórny pancerz pozostawiając złuszczoną pamiątkę w każdym punkcie nawet krótkotrwałego pobytu.

Gdzie się zatrzymaliśmy ostatnio? A tak, to na pewno było nieopodal zamku. Zamku kapituły pomezańskiej wraz z katedrą Św. Jana Ewangelisty – dodajmy dla porządku. Przy okazji odkryłem, że wszystkie sztampowe ujęcia zabytku robione są z Marezy. Akurat miałem do dyspozycji nasłoneczniony tuż popołudniowy plener, który przy tamtejszej konfiguracji obiektu wybitnie nie sprzyja pocztówkowemu kadrowaniu. Może to i lepiej. Zamiast landszaftu rodem z turystycznego folderu otrzymujemy symbol Kwidzyna wkomponowany pomiędzy pasmami ocalałej przedwojennej (czasem jeszcze dziewiętnastowiecznej) zabudowy, a prlowskim bigosem architektonicznym. Do wszystkiego doszlusowano co nieco iluzji, by nadać najstarszej części miasta odrobinę nobliwości. Znalazło się również miejsce dla pewnego „szklanego domu”, ale nie uprzedzajmy faktów, bo tym gorzej dla nich.

[Fot. 1] Zespół zamkowo-katedralny kapituły pomezańskiej (XIV w.) | Kwidzyn, 2013

Mareza, którą opisywałem poprzednio – TUTAJ, płynnie przechodzi w Kwidzyn. Łącznikiem jest ul. Wiślana, przy której znajduje się pas kamienic z pierwszej dekady XX w. Tu z miejsca przepraszam wszystkich purystów fotograficznych, za to że budynki przedstawione nie raz naśladują krzywą wieżę lub cierpią na skoliozę. Zaręczam, że w rzeczywistości są proste.

[Fot. 2] Kamienice przy ul. Wiślanej (1905-1910) | Kwidzyn, 2013

Po drugiej stronie pozostałość po elektrowni uruchomionej w 1917 r. Bardzo nikła pozostałość, która w dodatku po spaleniu w 1992 r. rozkłada się z roku na rok licząc coraz mniej cegieł. Pokazuje ją tylko dlatego, że gdyby nie zaciekawienie ruinami, nie powstałoby [Fot. 1], czyli ujęcie z podzamkowym zespołem garażowym na pierwszym planie😉

[Fot. 3] Resztki elektrowni z 1917 r. (ul. Wiślana 7) | Kwidzyn, 2013

Pomiędzy ruinami, a skrzyżowaniem kolejna kamienica. Tym co mnie w niej najbardziej zainteresowało to mural na ścianie bocznej reklamujący sieć sklepów Społem. Do roku 1989 r. była jedyną spółdzielnią skupiającą spożywczych detalistów. Sam jeszcze załapałem się kolejkę w rodzimym „Jedynaku” – bo tak nazywał się społemowski sklep na moim osiedlu, i bywa tak potocznie nazywany przez rodziców do dziś. Dawne to były czasy zatem malowidło wyblakło. A może jest późniejsze? Przecież Społem nadal funkcjonuje. Skromna estetyka podpowiada wykonanie  w latach osiemdziesiątych.

[Fot. 3] Mural „Społem” na ścianie kamienicy z 1905 r. (ul. Wiślana 11a) | Kwidzyn, 2013

Wywołaliśmy na scenę lata 80., pozostańmy w nich jeszcze na moment spoglądając na filary gdaniska przez okulary z vintage’owym filtrem. Zdjęcie do złudzenia przypomina te wywołane z kliszy ORWO 30 lat temu.

[Fot. 4] Filary gdaniska w stylu a la 1983 | Kwidzyn, 2013

Główny ośrodek administracyjny rejencji skupiającej blisko 70% powierzchni Prus Zachodnich (druga rejencja w Gdańsku) mieścił się w pałacu Fermora umiejscowionym z naszej perspektywy tuż za filarami gdaniska. Nie liczcie Państwo na konstrukcję podkreślającą wytworność. Wszak pruski urząd musiał być rzetelny i surowy dla wszystkich jednakowo. Najlepiej cechy te podkreśla styl klasycystyczny i w takim pałac zbudowano (1758-1762), przebudowując wielokrotnie po drodze. Ozdobą są trzy fryzy z 1802 r. – sceny antyczne ukazujące cechy władzy. Od 1959 r. budynek używany jako szkoła.

[Fot. 5] Pałac Fermora od strony murów miejskich | Kwidzyn, 2013

[Fot. 6] Pałac Fermora od frontu | Kwidzyn, 2013

[Fot. 7] Fryzy pałacu Fermora | Kwidzyn, 2013

 W bezpośrednim sąsiedztwie pałacu klasycystyczna rezydencja prezydentów rejencji, tzw. pałacyk.

[Fot. 8] Rezydencja prezydentów regencji (pocz. XIX w.)| Kwidzyn, 2013

Za pałacykiem niczym płaskowyż góruje katedra. Dookoła pobrzmiewają głosy turystów. Przeważnie dojrzałe, donośne. Wszystkie posługujące się mową rodzimą i pragnące poznać arkana genealogii, w której tajniki wprowadzić próbuje jegomość ze sztucznym wąsem. Ileż w nim (wąsie) szlacheckiej fantazji, którą raczy zebranych. Jeden wąs wystarczył, by ukryć nawet brak kontusza i pasa z kutasami. Padają kolejne nazwiska, miejsca pochodzenia, tytulatury. Wycieczka tłoczy się wokół stanowiska, dogląda przykładowe herbarze. Ich myśli wybiegają z cienia katedry na dalekie Kresy. Niektórzy waszmościowie, świeżo wyekwipowani w wiedzę o wysoko urodzonym praszczurze, co podkreślają dopiero co nabytym wizerunkiem herbu, sposobią się do picia wina z rogu bawolego.  Zostawiam heraldyczny jarmark i obchodzę katedrę dookoła.

[Fot. 9] Katedra pw Św. Jana Ewangelisty od strony północno-wschodniej | Kwidzyn, 2013

[Fot. 10] Okno katedry z maswerkiem | Kwidzyn, 2013

[Fot. 11] Rzeźby na zewnętrznej części mauzoleum von Groebenów | Kwidzyn, 2013

Rzeźby ukazują Otto Friedricha von Groebena i dwie spośród trzech jego małżonek, który zasłynął w annałach jako pierwszy pruski zdobywca Afryki. Król Fryderyk Wilhelm I nie widział jednak sensu zamorskiej kolonizacji i założony tam fort Groß Friedrichsburg oddał Holendrom. Sam von Groeben wybrany został później na starostę Kwidzyna, a ostatnie 9 lat życia spędził na służbie u króla elekcyjnego Augusta II Mocnego. O wiele ciekawsze są rzeźby i płaskorzeźby w jego kaplicy grobowej wewnątrz katedry i tu przychodzi mi stwierdzić, że wykazałem się nie lada dyletanctwem, bo kompletnie o tym zapomniałem. Naprzeciw rzeźb z [fot. 11] mamy wspomniany przeze mnie „szklany dom”. Nic to innego jak zmodernizowany teatr miejski, którego wybudowano zdaje się w latach 70. XX w. W miejsce rabat kwiatowych fontanny i mostki, a do głównej bryły dostawiamy dwa elementy ze szkłem – koniecznie asymetrycznie, by było niebanalnie, niepokojąco. Słowem nowocześnie. Czy obiekt na zdjęciu nie wydaje się być przesłodzoną wizualizacją? Zapewniam, że to nie fotomontaż.

[Fot. 12] Kino-teatr miejski | Kwidzyn. 2013

Zaglądam na południową stronę katedry, a tam… starówka od nowa, nie całkiem gotowa. Poniżej fragment jedynego otworzonego kwartału kamienic dawnego starego miasta. Takie stare, a nowe. Współczesna wygoda opakowana w dowolnie historyzujące ubranko. Podobne przedsięwzięcia toczą się w Głogowie i Elblągu. Tyle tylko, że gdy zestawimy przedwojenne zdjęcia zabudowy Kwidzyna z tym co uzyskano, to w efekcie otrzymujemy werdykt: kicz. Bo „rekonstrukcja zabytków”, pod którą firmuje się odtworzenie kwidzyńskiej starówki to o wiele poważniejszy temat.

[Fot. 13] Fragment odtworzonego kwartału kamienic | Kwidzyn, 2013

Poniżej zestawienie doskonale ilustrujące zjawisko, które pozwoliłem sobie ukraść z forum e-kwidzyn.

Co ciekawe, fundamenty starych kamienic możemy podziwiać do teraz, zachował się też fragment dawnego ratusza. Tym razem nie namawiam do szukania jego archiwalnych zdjęć, by nie zrobiło się żal…

[Fot. 14] Fundamenty nieistniejących kamienic starego miasta | Kwidzyn, 2013

[Fot. 15] Pozostałości po ratuszu | Kwidzyn, 2013

Budowa drugiego kwartału kamienic rozpocznie się już w drugiej połowie tego roku. Na przeszkodzie stoi jedyna zachowana kamienica częściowo widoczna na [Fot. 14]. Nie jest wcale reprezentacyjna, umieszczona  w najbardziej wysuniętym na zachód punkcie dawnego starego miasta. Gdy podszedłem bliżej zza pleców usłyszałem głos:

– Z każdej strony rób zdjęcia. To już ostatnia – powiedział dobiegający sześćdziesiątki mężczyzna z siatką wypełnioną zakupami.

– Ostatnia? A kiedy wyburzają? – zainteresowałem się.

– Nie wiem. Może skoro świt.

– A dostaną Państwo mieszkania zastępcze?

– Nic o tym nie mówili – facet łypał okiem na rejestracje samotnie zaparkowanego obok ogrodzonych fundamentów samochodu. – Ze Sztumu jesteś?

– Nie. Z  Torunia.

– Z Torunia – powiedział wolno i zamilkł na kilka sekund mrużąc oczy jakby mierzył w myślach odległość pomiędzy Kwidzynem, a tym miastem. – Miałem kolegów w Toruniu, ale jak pojechałem tam to ich nie odnalazłem.

I wszedł do klatki. Klatki kamienicy wzniesionej w IV ćw. XIX w., jak głosi napis na tabliczce przytwierdzonej do ściany. Takie tabliczki pojawiają się na niemal wszystkich zabytkach miejskich.

[Fot. 16] Ostatnia kamienica | Kwidzyn, 2013

[Fot. 17] Przykładowa tablica informacyjna przytwierdzona do zabytków | Kwidzyn, 2013

 Na zakończenie o wiele chlubniej wyglądająca  kruchta z piaskowca. Podobno późnoromańska, choć dobudowana w 1586 r.

[Fot. 19] Kruchta | Kwidzyn, 2013

Znowu się zgapiłem. Źle sfotografowaną mozaikę nad kruchtą dostrzegłem dopiero podczas przeglądania zdjęć. Gotyk na dotyk, przaśna retrowersja, klasycyzm i bloki w jednym stoją domu. Wszystko w odległości nie większej niż 400 m. Niezły gulasz architektoniczny. Momentami ciężkostrawny. Lepiej przed wyruszeniem w dalsze zakątki Kwidzyna schronić się w chłodzie i ciszy za drzwiami do Marienwerder. Radość z odnalezienia znajdującego się obok repera dławi konstatacja, której mimowolnym autorem jest napotkany  mieszkaniec kamienicy. Swoim mglistym wspomnieniem związanym z Toruniem zawadził również o definicję Kwidzyna. Tamto miasto – Marienwerder – pozostanie w pewnej części nieodnalezione i żadne „neohistoryzującopostmodernistyczne” kamienice nic tu nie pomogą. Za późno.

[Fot. 20] „Drzwi do Marienwerder” | Kwidzyn, 2013

7 thoughts on “Dreptanie po Kwidzynie #1

  1. Ja po ciemku Kwidzyn już zwiedzałem. Dla odmiany więc, z wielką przyjemnością bym się po nim powłóczył za dnia;-).

  2. Pingback: Dreptanie po Kwidzynie #2 | Kamień na kamieniu

  3. Poprawiłem podpis pod [Fot. 3] – to nie był młyn, a elektrownia z 1917 r. To co widać to jej nikłe resztki zdychające od 1992 r.

    A do Kwidzyna zapraszam wszystkich. Ja na pewno się jeszcze tam wybiorę, choćby ekspolorować całą wschodnią część miasta i uzupełnić zaległości z wypadu, którym pomolestuję Publiczność jeszcze przez 2 wpisy.

  4. Pingback: Dreptanie po Kwidzynie #3 | Kamień na kamieniu

  5. Pingback: Glinki, Zazdrość i okolice #1 | Kamień na kamieniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: