Dreptanie po Chojnicach #4


Chojnicki ratusz zdobi wiele elementów, z których dwa kojarzą mi się z innymi miastami. Spójrzcie na sowę. Jakby przyfrunęła tu ze szczytu toruńskiej kamienicy przy ul. Wielkie Garbary 17 (TUTAJ)  i dla niepoznaki przefarbowała się z oliwkowej na ceglaną. No i zgubiła specyficzne „ochraniacze” na nogi.

[Fot. 1] Sowa na chojnickim ratuszu | Chojnice, 2013

I drugi element dekoracyjny, znacznie bardziej tajemniczy. Coś podobnego w wyrazie widziałem jako malowidło na kwidzyńskim dworcu (TUTAJ – fot. 14-17). Herby konkretnych miast zostały zastąpione erzacem. To akurat wydaje się być czytelne,  dom dyrektora młyna w Lubiczu Dolnym też takie posiada, znaczy się w tym budynku przebywa władza.  Tymczasem niemowlę przepoczwarzyło się w anioła i nie ciągnie już bestii za ogon lecz trzyma w ręku zieleninę. Czy ktoś jest mi w stanie opowiedzieć o co podmiotowi lirycznemu, o pardon, rzeźbiarskiemu chodziło?

[Fot. 2] Ozdobnik nawiązujący do malowidła na dworcu w Kwidzynie | Chojnice, 2013

W południowo wschodnim rogu rynku kamienica onegdaj do masonów należąca. Utwierdzić nas mają w tym przekonaniu liczne masońskie utensylia wpisane w relief.

[Fot. 3] Kamienica masońska | Chojnice, 2013

[Fot. 4] Symbolika masońska | Chojnice, 2013

Bez wieży ciśnień z Chojnic nie odjedziesz. No to idziemy. Najlepiej odpowiednikiem ul. Ciasnej, który tutaj zwie się Krętą.

[Fot. 5] Początek ul. Krętej | Chojnice, 2013

Po drodze, sam nie wiem gdzie  drzwi do Könitz oraz dom na murach miejskich.

[Fot. 6] Drzwi do Könitz | Chojnice, 2013

[Fot. 7] Dom na murach miejskich | Chojnice, 2013

Odwracam się i własnym oczom nie wierzę. Furmanka! Powóz znaczy się. Takiego zjawiska w Toruniu nie widziałem od ponad 10 lat.  Ostatni raz przy skrzyżowaniu Małachowskiego z Szosą Chełmińską gdzie stał sobie stary rozlatujący się domek wraz ze stajnią. Musiał ustąpić nowoczesnemu centrum urody.

[Fot. 8] Chojnicki powóz konny | Chojnice, 2013

Wieża ciśnień już nie straszy spadającymi z kopuły cegłami. Dwa lata temu miasto zafundowało jej remont. Trudno przewidzieć, czy znajdzie się chętny do jej zagospodarowania.

[Fot. 9] Wodociągowa wieża cisnień (1900) | Chojnice, 2013

Z zestawu must see został jeszcze Park 1000-lecia powstały na terenie osuszonego Jeziora Zakonnego. Oficjalne otwarcie parku nastąpiło miesiąc po mojej wizycie i nie wszystko jeszcze było zapięte na ostatni guzik. Nie wiem, czy te rzeźby upiększają park, czy szpecą? Może to jakiś chojnicki Deyna, a ja nie mam o tym pojęcia.

[Fot. 10] W parku 1000-lecia | Chojnice, 2013

[Fot. 11] Chojnicki Deyna? | Chojnice, 2013

Z początku myślałem, że to lokalny koloryt wyznawanej wiary każe ozdabiać w ten sposób tarasy, dziś wiem już że nie. Podobne balkonowe kąciki dewocyjne instalowane dla odmiany na fasadach możemy zaobserwować choćby w Aleksandrowie Kujawskim.

[Fot. 12] Balkonowy kącik dewocyjny | Chojnice, 2013

Przygodę chojnicką uważam za zakończoną.

8 thoughts on “Dreptanie po Chojnicach #4

  1. Pingback: Aleksandrowska ars sepulcralis | Kamień na kamieniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: