Wisłą, Drwęcą


Chodziłem wzdłuż Wisły zanim stało się to modne. Taki komentarz przychodzi mi na myśl, gdy widzę setki zdjęć i dziesiątki osób penetrujących fragmenty dna rzeki odarte z intymności w następstwie suszy. Nie da się ukryć, że wysokość wody poniżej metra to gratka dla eksploratorów i zwykłych ciekawskich. Wraki statków, nagrobki, kikuty mostów, wagony, niewypały, zabytki z minionych wieków. Wisła ma pojemną czeluść. Co jednak o nas pomyślą sobie łowcy skarbów za lat powiedzmy 200 gdy przyjdzie im wyciągać tony plastiku i szkła?

Polazłem na znany od maleńkości 730 km biegu rzeki. Wielki zakręt rozpoczynający się po ujściu Drwęcy, a mający swój koniec powiedzmy tuż za nowym mostem. Rozkład sił na zakolu i kształt dna spowodował, że wędrujące wyspy usadowiły się pośrodku albo przy lewym brzegu. Smakowanie łachy zamieniłem na chrzęst miażdżonych muszelek pod butami i okolicznościowe potykanie się o kamloty. Stara topola, przy której rodziny rozkładały koce oraz kosze z wiktuałami nadal jest w moich oczach olbrzymia. Gdzieś obok grałem kiedyś z ojcem w badmintona. Lotka poleciała do strugi płynącej z pobliskich oczek. Game over. Moje świadome zaślubiny z Wisłą nastąpiły bodajże gdy miałem 5 lat. Z kolejnej dekady na dobre pamiętam niski stan wody latem 1993 roku. W Radiu Toruń podawali, że śmiałkowie próbują przechodzić na drugi brzeg. Utkwiło mi to w pamięci jednak nie rozstrzygnę teraz, czy chodziło właśnie o Piernikowo. Wtedy brodziłem w wodzie po kolana mając za kompana jamniczkę na smyczy. Widok dzieci kąpiących się w Wiśle czy w okolicznych bajorach był czymś naturalnym.

Idę w górę rzeki. Do ujścia Drwęcy. Skarby, o ile są, zostawiam fachowcom. Po drodze sami wędkarze. Przede mną kamienny pasaż, po lewej cmentarzysko korzeni, po prawej rzeka, z tyłu głowy nowomoście. Jedną z łach mewowate zaadoptowały na swój lotniskowiec. 729 km zaczyna się ujściem jakiegoś strumyczka. Jeszcze trochę i mam przed sobą cypel. Przed cyplem Drwęca, za cyplem Wisła. Mała woda zasila dużą wodę, ale bezszelestne wchłanianie za wiele jak widać Wiśle nie pomaga.

Zamiast drew rwących flisem widzę szpaler kajaków. Tuż przy skansenie Muzeum Etnograficznego powstała kajakowa przystań Wygoda. Cieszę się, że nawiązano do dawnej nazwy tego miejsca. O Wygodzie zrobię osobny wpis. Do materiału brakuje mi jednego zdjęcia. Okazja do nadrobienia nadarzy się we wrześniu gdy skansen udostępni swoje progi dla wystawy zdjęć poświęconej ludziom rzek. Zresztą o skansenie już było – TUTAJ.

Dreptanie wzdłuż prawego brzegu Wisły kontynuuję prawym brzegiem Drwęcy. Rzeczka snuje serpentyny wijąc się to na prawo, to na lewo. Jedno z zakoli utkwiło mi w pamięci. Przyjeżdżaliśmy tu rowerami całą ferajną kąpać się. Razu pewnego nabraliśmy obrzydzenia, bo do wody znad przeciwka wtoczyły się krasule defekując wydatnie. To dlatego dno było wtedy takie miękkie…

Ostatnie sześć kilometrów Drwęcy to najbardziej skomplikowany fragment granic miasta Torunia. Bo to jeszcze Toruń. Jeszcze Kaszczorek. Nozdrza łaskocze zapach mirabelek. Śliwom towarzystwa dotrzymuje dziki chmiel. Bliżej ziemi zaś takie wypasione dmuchawce. Owcze runo? Nie, ale też na „o”. Ostrożeń polny (przekwitły). Nazwy drugiego delikwenta nie znam. Jest żółty, wszędobylski, rośnie wszędzie, na przysłowiowym piachu też. I tak sobie idę ulicą Fantazyjną na najdalsze toruńskie manowce. Po drodze fantazyjne urozmaicenie w postaci dawnego wyrobiska piachu i śmietniska. Na horyzoncie wyrasta willa, pokrzywy nie szczędzą swych parzydełek. Oho zaraz koniec tej podróży. Wodna przeszkoda terenowa rozdzielająca świat chełmiński od świata dobrzyńskiego. Dałbym nura, ale ktoś musi wyzbierać brzoskwinie na działce.

[Fot. 1] Spod starej topoli | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 2] Przy starej topoli | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 3] Nowomoście jest już za 731 km biegu Wisły | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 4] Wisła w stronę Złotorii | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 5] Muszli mamy ci dostatek | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 6] No to w drogę | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 7] Cmentarzysko korzeni | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 8] Bez mostu ani rusz | Toruń (Winnica), 2015

[Fot. 9] Tu Winnica zamienia się w Kaszczorek | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 10] Wiślana fauna. Mewy obsiadły całą łachę | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 11] Początek 730 km biegu Wisły | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 12] Początek 729 km biegu Wisły | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 13] Ujście Drwęcy (na pierwszym planie) do Wisły (za cyplem) | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 14] Przed cyplem Drwęca, za cyplem Wisła | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 15] Przystań kajakowa Wygoda | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 16] Przystań kajakowa Wygoda | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 17] Za płotem skansen Muzeum Etnograficznego. O nim było i jeszcze będzie | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 18] Drwęca i fragment mostu drogowego | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 19] Drewniany most łączący ziemię chełmińską z ziemią dobrzyńską | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 20] Drwęca z drewnianego mostu | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 21] Drwęca. Jak tu dojdziecie, mirabelek się najecie | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 22] Sierpniowe łąki wyściełane owczym runem, czyli ostrożniem polnym | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 23] W otmętach ostrożnia polnego | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 24] Drwęca sierpniowa | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 25] Jedno z zakoli. Po lewej widać zejście. Do dziś kąpią się tu ludzie | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 26] Wyrobisko | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 27] Fantazje z ulicy Fantazyjnej | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 28] Przy wyrobisku | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 29] Toruńskie manowce | Toruń (Kaszczorek), 2015

[Fot. 30] Na drugim brzegu Złotoria | Toruń (Kaszczorek), 2015

2 thoughts on “Wisłą, Drwęcą

  1. Minęliśmy się. O ile tego samego dnia prawie te same miejsca zwiedzaliśmy, to różnica jakości foto nie pozwala mi wtrącać swoich spostrzeżeń.
    Tak czy inaczej, robiwszy rekonesans po jakże znanym lesie + linii brzegowej, zaliczająć „okoliczne bajora” (w których ze dwie dekady temu kąpałem się – nie ja sam zresztą, zaliczając przy okazji pijawkę na nodze…) uświadomiła mi, że czas to pojęcie bardzo względne. Względne, bowiem wykazuje tendencję do zmiany dynamiki. I tak, z każdą wiosną wydaje się przyspieszać… Te same miejsca, tak dobrze znane, są tak różne niż wskazuje pamięć

    • Kiedyś myślałem, że trzeba być sędziwym starcem, aby odczuć przyspieszenie czasu. Okazało się, że niekoniecznie.
      Pijawki nigdy nie miałem, ale z serka spadłem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: