Dreptanie po Toporzysku

Przygoda z Toporzyskiem dobiegła końca. Został jeszcze finał. Uroczystość odbędzie się na początku stycznia. Dokładną datę podam zaraz po Nowym Roku, bo nie wszystko jeszcze zapięte na ostatni guzik. Toporzysko przeszliśmy wzdłuż i wszerz w trzech turach. Byliśmy niemal przy każdym starym gospodarstwie, przedzieraliśmy się przez lasy i pola, moczyliśmy buty w kanałach i starorzeczach. Powiatowy Program Opieki nad Zabytkami z 2013 roku wymienia 16 obiektów ujętych w ewidencji zabytków. Poza cmentarzem jeszcze 15 domów, w tym dawny dworzec kolejowy. Ciekawych odsyłam do dokumentu – TUTAJ. Ponieważ historia Toporzyska była przedmiotem artykułu, który ukaże się w książce podsumowującej przedsięwzięcie „Dziedzictwo Nadwiślańskich Olędrów” nie będę tu przepisywał 30 stron dziejów wsi. Publikacja ukaże się pod koniec stycznia 2019 roku i wtedy umieszczę link do PDF. Poniżej zdjęcia z dreptania po Toporzysku. Właściwie większa część, bo nie chcę zanudzać. Kilka ujęć jest pewnie znana z profilu na Instagramie.

[Fot. 1] Dawna karczma Nassa, potem dom i warsztat rzeźnicki Nichterleina

[Fot. 2] Znana od XVII wieku karczma Sandkrug, od k. XIX w. w rękach rodziny Tews, a obecnie sklep Pani Owieśnej i mieszkania

[Fot. 3] Złota jesień w Toporzysku

[Fot. 4] Nie do końca wiem, czy to dom z drewna, czy tylko okleina

[Fot. 5] Bez wierzb na olędrach nie obejdzie się

[Fot. 6] Fragment dawnego gospodarstwa Państwa Steinke, obecnie mieszka w nim rodzina Król.

[Fot. 7] Ruina domu Państwa Rutyna

[Fot. 8] Szyld

[Fot. 9] Za kładką już Stanisławka

[Fot. 10] Pierwsza kapliczka

[Fot. 11] Droga do Stanisławki

[Fot. 12] Z cyklu „Siedliska Toporzyska”

[Fot. 13] Z cyklu „Siedliska Toporzyska”

[Fot. 14] Budynek dawnego dworca z dobudówkami

[Fot. 15] główne skrzyżowanie Toporzyska i druga kapliczka

[Fot. 16] Dom widmo od prawie dekady

[Fot. 17] Kolejny dom widmo

[Fot. 18] Przed wojną był tu warsztat – kuźnia?

[Fot. 19] Tu stał znany od pocz. XVII wieku młyn

[Fot. 20] Kładka nad Dolnym Kanałem, w oddali oczyszczalnia ścieków

[Fot. 21] Idąc wałem

[Fot. 22] Nadwiślańskie krajobrazy

[Fot. 23] Wiślisko

[Fot. 24] Po drugiej stronie Wisły wydmy Solca Kujawskiego (kiedyś to było Przyłubie Polskie)

[Fot. 25] W tym miejscu stał od średniowiecza do 1902 folwark Toporzysko

[Fot. 26] Dyskretny urok starorzecza

[Fot. 27] W oddali Czarnowo

[Fot. 28] Szpaler wierzb nad Dolnym Kanałem

[Fot. 29] Bo mielizny w Toporzysku zdarzały się też

[Fot. 30] Krajobrazy toporzyskich dróg

Przeminąłeś pod znakiem Toporzyska roku ów, osiemnasty.

Reklamy

Wilczą Strugą do Wilczego Młyna

Ponad 5 lat minęło od mojego wpisu na temat Wilczego Młyna. Zbyt długo, by nadal wprowadzać w błąd czytelników odnośnie lokalizacji nieistniejącego młyna. Pomyliłem się o jakieś 160 metrów w dół biegu Wilczej Strugi. To i tak mniej w porównaniu z błędną lokalizacją tabliczki informującej o występowaniu prawem chronionego zespołu przyrodniczo-krajobrazowego „Jar”, którą zamontowano tuż przy mostku między prywatnymi stawami hodowlanymi. W rzeczywistości zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Jar przy Strudze Lubickiej” znajduje się o 300 metrów na południowy wschód od tablicy.

Dla niezorientowanych Struga Lubicka zwana także Wilczą Strugą to ostatni prawobrzeżny dopływ Drwęcy o długości 5 kilometrów. Łączy Strugę Toruńską (Bachę) i Drwęcę. Za jego źródło uznaje się jaz na Strudze Toruńskiej przy ul. Przeskok, przy którym następuje rozdział wód. Na lewo płynie Wilcza Struga, na prawo Bacha. Warto wiedzieć, że to Wilcza Struga jest pierwotnym korytem Bachy, która w przeszłości uchodziła do Drwęcy. Rozdział wód i skierowanie Bachy do Torunia to sprawka Krzyżaków. Ponieważ ten pięciokilometrowy odcinek wije się często w bezpośrednim sąsiedztwie obszarów zabudowanych, praktycznie niewykonalne jest przespacerowanie się wzdłuż jego biegu. Wilcza Struga jest spływalna, co udowadniają śmiałkowie, których można podziwiać TUTAJ. Po dzisiejszej wyprawie trudno mi uwierzyć, że nadal można ją przepłynąć kajakiem.

Wyprawę wzdłuż całego biegu strugi zostawiam na inną okoliczność przyrody. Dzisiejsze poznawanie rzeki rozpocząłem na wysokości akwenu wyglądającego na staw hodowlany widoczny na [Fot. 1]. To sam skraj Torunia, 100 metrów dalej mamy już Lubicz. Zima brutalnie odsłania wszystkie bebechy strugi. Niestety śmieci, czy to na skraju brzegu, czy to zatrzymane przez gałęzie w wodzie, towarzyszyły bardzo często. Dwa sztuczne uskoki nadały strumieniowi nieco dynamiki [Fot. 2], lecz po dalszych paręnastu metrach tafla wody niemal stoi jak w jeziorze [Fot. 6]. Jak już wspomniałem przejście wzdłuż brzegów jest niemożliwe z uwagi nie tylko na chaszcze co ogrodzenia gospodarstw domowych [Fot. 7]. Z ciekawości zapuściłem się sprawdzić czy namalowany w geoportalu anonimowy dopływ Wilczej Strugi rzeczywiście istnieje. Najwyraźniej płynie okazjonalnie albo wysechł na zawsze. Pozostały po nim śmieci ułożone zgodnie z kierunkiem jego biegu [Fot. 8]. Dobiegający od początku trasy szum robi się wyjątkowo wyrazisty. Przede mną most autostradowy [Fot. 9]. Tuż pod nim próbowano rzekę uregulować [Fot. 10]. Zaraz potem robi się coraz dziczej. Raz po raz natrafiam na ślady bobrzej uczty [Fot. 11]. Znów muszę wracać na ulicę Wilczy Młyn, gdyż tym razem drogę zagradza ogrodzenie od prywatnych stawów. Pomiędzy nimi mostek, a przy nim wprowadzający w błąd znak o „Jarze” [Fot. 12]. Zespół przyrodniczo-krajobrazowy ustanowiono w 2006 roku. W jego skład wchodzi blisko 4 ha grądu subkontynentalnego, lasu klonowo-lipowego i łęgu wiązowo-jesionowego. O tym przeczytacie TUTAJ. Geoportal GDOŚ nie daje możliwości umieszczenia bezpośredniego linku do zlokalizowania „Jaru” więc zachęcam do samodzielnego sprawdzenia jego położenia TUTAJ. Proszę tylko pamiętać o zaznaczeniu wyświetlania obszarów chronionego krajobrazu w legendzie po prawej stronie. Ulica skręca w prawo, a ja kieruję się prosto schodząc mało stromą skarpą ku rzece [Fot. 13]. Odtąd struga według starych map miała mocno poszerzone koryto, tak aby spiętrzona woda nabrała prędkości i padała na koło ze zwielokrotnioną siłą – rzecz charakterystyczna przy wielu młynach. Szeroki akwen kończył się wraz z początkiem „Jaru” [Fot. 14].  To właśnie w tym miejscu wskazałem położenie młyna, co jak dziś wiem, było błędne. Aby stanąć na wysokości dawnego koła wodnego należy przejść jeszcze około 160 metrów przez obszar chronionego krajobrazu. Im wyższa skarpa tym ciekawsze widoki [Fot. 15]. Koryto nieznacznie meandruje w towarzystwie padniętych konarów i opon [Fot. 16]. Z czasem docieram na tyły pewnego zakładu. Grudniowy opad zacina coraz mocniej nie mogąc się zdecydować, czy woli być deszczem, czy śniegiem, a z murów łypie na mnie wzrokiem Szpieg z Krainy Deszczowców w towarzystwie Smoka Wawelskiego. Nic tu nie podpowiem, jeśli ich zobaczycie to znaczy, że to prawie tu. Jeszcze niecałe 50 metrów i powinniście zobaczyć widok [Fot. 17]. W oddali po prawej blaszany garaż i kosz (do koszykówki), a po lewej zaś i wyżej żółty domek z czerwonym dachem. Mniej więcej w miejscu gdzie na strudze utworzyła się łacha tudzież półwysep, ewentualnie bardziej w stronę garażu, stał główny budynek młyna z młyńskim kołem. Sam Wilczy Młyn, który de facto był folwarkiem, rozciągał się od sąsiadującego z żółtym domkiem gospodarstwa (niewidoczne na zdjęciu) przez teren żółtego domku aż po miejsce gdzie stoi widoczny po prawej blaszany garaż. W Bibliotece Kolekcji Prywatnych znajdziecie Państwo zdjęcie majątku Wilczy Młyn od strony dzisiejszych torów – TUTAJ. Interesująca budowla stała niżej dlatego jest całkowicie niewidoczna. Skarpa po drugiej stronie nieistniejącego młyna jest wysoka i łatwo się poślizgnąć na liściach lub błocie [Fot. 18]. Widok na Wilczą Strugę w bezlistną porę roku ze skarpy „Jaru” może i nie robi wyjątkowego wrażenia jednak nie spodziewałem się, że znajdę coś odbiegającego przyrodniczo od reszty tak blisko domu. W „Jarze” byłem pierwszy raz.

[Fot. 1] Zapuszczony staw hodowlany tuż przy Wilczej Strudze

[Fot. 2] Pierwsze wejrzenie w Wilczą Strugę

[Fot. 3] Sztuczne uskoki na strudze

[Fot. 4] Ukorzenianie się

[Fot. 5] Czyżby robota bobrów?

[Fot. 6] Całkiem niedaleko uskoków, a rzeka prawie stoi

[Fot. 7] Płoty gospodarstw domowych często stykają się ze skarpą strugi co uniemożliwia wycieczkę wzdłuż jej biegu

[Fot. 8] Tu miał płynąć anonimowy dopływ Wilczej Strugi

[Fot. 9] Przy autostradzie

[Fot. 10] Uregulowane koryto pod autostradą

[Fot. 11] Bobry nie próżnowały

[Fot. 12] W rzeczywistości „Jar” znajduje się 300 metrów dalej

[Fot. 13] Kiedyś koryto na tym odcinku było o wiele szersze

[Fot. 14] Początek „Jaru”, Wilcza Struga u dołu

[Fot. 15] Zakręt strugi

[Fot. 16] Wilcza Struga w „Jarze”

[Fot. 17] Po lewej u góry (za konarem) żółty domek, po prawej blaszany garaż i kosz. Mniej więcej tu stał główny mechanizm młyna, a wyżej majątek Wilczy Młyn

[Fot. 18] Wilcza Struga na wysokości nieistniejącego majątku Wilczy Młyn widziana z terasy skarpy „Jaru”

Prace na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku (XVIII, XIX)

Przysłowiowe ostatnie prace ogłoszone były już pod koniec listopada, ale do faktycznego końca przyszło czekać aż do połowy grudnia. Zdążył nas złapać pierwszy śnieg, lecz nie utrzymał się na długo. Na finiszu sporo było grabienia, usuwania odrostów, szorowania, domalowania, doklejania. Nic to w porównaniu z najważniejszą czynnością, bez której prace wyglądałyby na niedokończone. Mianowicie fury z urobkiem zostały usunięte. A zawdzięczamy to sołtysce i radnej Toporzyska, Pani Iwonie Owieśnej oraz wójtowi gminy Zławieś Wielka, Panu Andrzejowi Surdyce. Dziękujemy także mieszkańcom, którzy do ostatnich prac poświęcali swój czas cmentarzowi. Niebawem przedstawimy zdjęcia ukazujące metamorfozę nagrobków. Przed nami także finalne nabożeństwo. Poniżej kilka fotek z ostatnich porządków, z 8, 14 i 15 grudnia tego roku.

[Fot. 1]

[Fot. 2]

[Fot. 3]

[Fot. 4]

[Fot. 5]

[Fot. 6]

[Fot. 7]

Prace na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku (XVI, XVII)

To miały być ostatnie prace, ale porządki w północno-zachodnim rogu cmentarza były tak zajmujące, że zajęły nam całą sobotę. Skromna jeśli chodzi o ilość nagrobków część południowa musiała poczekać do dziś, co nie znaczy, że wszystko skończone.

[Fot. 1]

[Fot. 2]

[Fot. 3]

A wczoraj pracowaliśmy na cmentarzu w trybie nadzwyczajnym. Ustawianie nagrobków w południowym pasie cmentarza zajmuje o wiele więcej czasu gdyż tam koparka nie pracowała. Przykleiliśmy też kilka sklejonych tablic. Niektóre z nich złożone zostały z prawie 30 rozbitych kawałków.

[Fot. 4]

[Fot. 5]

[Fot. 6]

[Fot. 7]

[Fot. 8]

Cmentarze ewangelickie – milczący świadkowie historii. Edycja II


Podczas gdy członkowie Lapidariów do spółki z mieszkańcami oddawali się cosobotniej pracy na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku, ja reprezentowałem stowarzyszenie w drugiej edycji łódzkiego seminarium „Cmentarze ewangelickie – milczący świadkowie historii”. Właściwie to rozpoczęło się już w piątek zwiedzaniem trójwyznaniowego cmentarza starego przy ul. Ogrodowej. Przekroczenie bramy części ewangelickiej tej nekropolii było dla mnie niczym pielgrzymka do miejsca świętego. Tak się składa żem wariat, który przeczytał monografię cmentarza autorstwa Jana Dominikowskiego od deski do deski i na jej podstawie uczył się co to jest cmentarz. Pomimo nieciekawej aury i pory dogaszającego dnia wdzięczny jestem przewodniczce miejskiej Edycie Wiśniewskiej za cierpliwe oprowadzenie kilku zapaleńców i wskazanie najwartościowszych cudów sztuki sepulkralnej. Bez wątpienia powrócę cieplejszą porą, a „Cmentarz Łodzi Wielkoprzemysłowej” polecam każdemu jako monografię wzorcową.

Podobnie jak w pierwszej edycji, seminarium odbyło się w gościnnych progach Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Spotkaniu towarzyszyła wystawa dr Piotra Wypycha „Szły na wschód bataliony, szwadrony, pułki”. Fotograficzne kolaże zderzające tragiczny koniec ludzi walczących po obu stronach Wielkiej Wojny. Anonimowe mogiły jako kontrapunkt dla twarzy konkretnego żołnierza, ich listów lub wizerunku Ukrzyżowanego. Gdzie jak gdzie, ale akurat obszar dzisiejszego łódzkiego został zroszony pierwszowojenną krwią obficie. Swoją drogą plus dla województwa, że nie tkwi w stereotypie tylko popularyzuje wiedzę o wojennych cmentarzach i bitwach za pomocą map, przewodników, tras rowerowych.  W kujawsko-pomorskim nadal uważają, że poza bitwą pod Włocławkiem nic się nie działo, ale wróćmy do tematu.

W seminarium głos zabrało 20 prelegentów reprezentujących 17 organizacji (w tym Lapidaria) w obecności kilkudziesięcioosobowej publiczności. Z powodów logistycznych nie byłem obecny na ostatniej części. Tym bardziej nie chcąc występować w roli samorodnego krytyka ograniczę się do kilku słów uznania dla osób, których wystąpienia ujęły mnie i zainteresowały w sposób szczególny. W kolejności zgodnej z programem dziękuję:

Maciejowi Błachowiczowi (UAM WPA w Kaliszu) za doprawioną goryczą pasję z jaką przedstawiał dzieje kaliskiego skarbu jakim jest wielowyznaniowy cmentarz przy Rogatce.

Małgorzacie Fabiszak (WA UAM Poznań) i Annie Weronice Brzezińskiej (IEiAK UAM Poznań) za danie światu i okolicom poznańskiego studium niepamięci, które stać się powinno iskrą zapalną dla wielu większych i mniejszych miast.

Monice Cepil (WNG UŁ) za przedstawienie wyjątkowo interesującego zagadnienia jakim jest zróżnicowanie przestrzenne w lokalizacji cmentarzy względem rodzaju kolonizacji w środkowej Polsce. Czuję się zainspirowany do sprawdzenia jak to jest w Kuj-Pom.

Waldemarowi Wunszowi (PAE Konin) za lekcję elokwencji z jaką zreferował temat, w którym niby wszystko jest jasne, a i tak przypominać o tym trzeba nieustannie.

Damianowi Kruczkowskiemu (WSnRRP Frydhof) za wyartykułowanie potrzeb i postulatów dokąd cały ten ruch cmentarny powinien zmierzać poza chwaleniem się co się zrobiło.

Marcie Małkus (MZW Wschowa) za wieloletnią niestrudzoną opiekę nad klejnotem sztuki sepulkralnej jakim jest wschowskie Campo Santo i za subtelne zwrócenie uwagi na błędy jakie publiczność słyszała podczas jednego z referatów.

Teresie Klimowicz, Janowi Kutnikowi, Monice Tarajko (Stowarzyszenie Studnia Pamięci) za wydanie podręcznika dobrych praktyk w ochronie dziedzictwa lokalnego. Do przeczytania i stosowania obowiązkowo.

Szymonowi Modrzejewskiemu (Stowarzyszenie „Magurycz”) za to, że od 32 lat robi to co robi i robi to najlepiej z nas wszystkich tam zebranych.

Pokłosiem spotkania jest folder, w którym znajdziecie opisy wszystkich osób i organizacji, które wystąpiły na sympozjum. Identycznie jak w edycji pierwszej wszystkie wystąpienia zostały nagrane i będą dostępne do obejrzenia na kanale YouTube Ratując Pamięć. Na zakończenie ukłony dla całego kwartetu z nieformalnej grupy REM (Bartosz Bijak, Hanna Szurczak, Mariusz Wasilewski, Edyta Wiśniewska) za wzięcie na swoje barki ciężaru organizacji seminarium. Liczę na przyszłoroczne spotkanie w trzeciej edycji – już w odmienionej formule, o czym pewnie podyskutujemy po ewaluacji.

Przy okazji zapraszam na stronę Wiejskich Cmentarzy Ewangelickich Województwa Łódzkiego autorstwa Bartosza Bijaka, a w niej na dział Ratując Pamięć gdzie odnajdziecie Państwo dziesiątki wywiadów z cmentarnymi społecznikami, recenzje publikacji i wiele cennych artykułów. Autorką wszystkiego jest wytrwała niczym kariatyda Hanna Szurczak.

[Fot. 1] anioł stróż roztaczający opiekę nad dwojgiem dzieci siedzacych na skraju skały i sypiacych kwiaty na grób matki. Pod postacią anioła sportretowano matkę Sophie Biedermann (1870-1895). Pomnik wykonano w rzymskiej pracowni Otto Lessinga.

[Fot. 2] Kaplica grobowa Scheiblerów

[Fot. 3] Wystawa Piotra Wypycha „Szły na wschód bataliony, szwadrony, pułki”

[Fot. 4] Ks. prob. Marcin Undas, Parafia ewangelicko-augsburska w Zgierzu

[Fot. 5] Piotr Wypych, Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Łódzkiego

[Fot. 6] Autor strony, Lapidaria. Zapomniane cmentarze Pomorza i Kujaw

[Fot. 7] Maciej Błachowicz, UAM Wydział Pedagogiczno-Artystyczny w Kaliszu

[Fot. 8] Małgorzata Fabiszak, UAM Wydział Anglistyki i Anna Weronika Brzezińska, UAM Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej

[Fot. 9] Joanna Wałkowska, Stowarzyszenie „Koimeterion”

[Fot. 10] Monika Cepil, UŁ Wydział Nauk Geograficznych

[Fot. 11] Ks. prob. Waldemar Wunsz, Parafia Ewangelicko-Augsburska w Koninie

[Fot. 12] Damian Kruczkowski, Stowarzyszenie Frydhof

[Fot. 13] Maciej Lipiński, Fundacja Kamienie Niepamięci

[Fot. 14] Marta Małkus, Muzeum Ziemi Wschowskiej

[Fot. 15] Olgierd Kędzierski, Stowarzyszenie Stawki

[Fot. 16] Monika Tarajko, Jan Kutnik, Teresa Klimowicz, Stowarzyszenie Studnia Pamięci

[Fot. 17] Witold Knercer, Stowarzyszenie Borussia

[Fot. 18] Szymon Modrzejewski, Stowarzyszenie „Magurycz”

Prace na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku (XV)

Pierwszy raz w tym roku nie brałem udziału w pracach cmentarnych gdyż reprezentowałem stowarzyszenie na łódzkim sympozjum „Cmentarze ewangelickie. Milczący świadkowie historii. Edycja II”. Na temat tegoż spotkania napiszę osobną notkę.
Chłodny dzień nie zniechęcił mieszkańców do wzięcia udziału w cosobotnich pracach, tym bardziej jesteśmy im wdzięczni za poświęcenie czasu sprawie cmentarnej. Do końca zostało zrobienie 10 nagrobków, a potem wielkie porządki po porządkach, czyli poprawki, grabienie, czyszczenie itd.

[Fot. 1]

[Fot. 2]

[Fot. 3]

[Fot. 4]

[Fot. 5]

Więcej zdjęć – TUTAJ

Prace na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku (XIV)

Cosobotnie porządkowanie cmentarza ewangelickiego w Toporzysku (gm. Zławieś Wielka, pow. toruński) powoli staje się lokalna tradycją. I tym razem mieszkańcy dali z siebie wszystko. Do skończenia zostało 20 nagrobków, a potem niekończąca się kosmetyka.

[Fot. 1]

[Fot. 2]

[Fot. 3]

[Fot. 4]

[Fot. 5]

[Fot. 6]

[Fot. 7]

Więcej zdjęć – TUTAJ