Szlakiem poligonowych widm 2019 (03)

Wjeżdżam w głąb poligonowego pejzażu z ostatniego zdjęcia części drugiej wyprawy – TUTAJ. Przy czym jazdę potraktujmy tu umownie. Opony trekingowe przegrywają z zapiaszczonym duktem. Więcej przedreptałem, ale gdyby nie to, nigdy nie zauważyłbym starych słupków granicznych od Strzelnicy Artyleryjskiej (Thorner Fußartillerie Schießplatz). Najwyraźniej poligon stanowił integralną część Twierdzy Toruń i stąd słupki FG (Festung Grenze). Jeśli coś kręcę to poproszę o sprostowanie. Dla ścisłości, dotychczas przebyty odcinek Linii Kapliczek także był granicą poligonu, ale tam słupków nie było, tu zauważyłem ich co najmniej pięć. Są w różnym stanie, część rozwalona, a część jak na poniższym zdjęciu.

[Fot. 1] Słupek graniczny FG na poligonie

Będąc już w okolicy Góry Taras zbaczam w bezdroża, kierując się na Stanisławowo-Poczałkowo. Znów więcej na nogach niż na rowerze. Teren dawnej osady z początku mnie rozczarował. Z drugiej strony nie chcę wyrokować, gdyż był to przedostatni punkt całodniowej wyprawy i znużenie dawało znać o sobie. Całą eskapadę traktuję jako zwiadowczą, wstępną do ewentualnych późniejszych badań. Wzdłuż głównego traktu wsi, po obu stronach, można zauważyć charakterystyczną roślinność ruderalną, manifestującą miejsca po dawnych gospodarstwach.

[Fot. 2] U podnóża Góry Taras.

[Fot. 3] Główna droga dawnej wsi Stanisławowo-Poczałkowo

Wiele osób ciekawych jest skąd taka przydługa nazwa wsi. A było to tak. Dąmbscy, będący przez niemal cały XVIII wiek właścicielami majątku Nowe Grabia, pozwolili w 1784 roku na osadnictwo w dwóch punktach: tu oraz wzdłuż lewego brzegu Tążyny, nieopodal Pieczeni. W 1794 roku sprzedali Nowe Grabia Besiekierskim, lecz zostawili sobie spory kawałek lasu na wschód od Drogi Warszawskiej. Ten las wraz z dwoma punktami osadniczymi nazywano Stanisławowem – od imienia Stanisława Dąmbskiego, ostatniego wojewody brzesko-kujawskiego. W 1802 roku dokonano kolejnej transakcji uszczuplającej stan posiadania Dąmbskich. Południową połowę lasu nabyli Niemojewscy ze Służewa. Odtąd osady zaczęły nazywać się: Stanisławowo-Służewo (wzdłuż Tążyny, będąca w rękach właścicieli Służewa) i Stanisławowo-Poczałkowo (w północnej części lasu, w rękach Dąmbskich mających majątek w Poczałkowie). Prywatne lasy wymienionych właścicieli zyskały nazwy: Las Poczałkowski (północny) z leśniczówką w Stanisławowie-Poczałkowie i Las Służewski (południowy) z leśniczówką w Pieczeni. W owym czasie teren po obu stronach Tążyny należał do Prus. Po 1815 sytuacja się zmieniła. Leżące odtąd po pruskiej stronie Stanisławowo-Poczałkowo traktowane było jako samodzielny obszar dworski (wg danych z 1868). Jest to dla mnie jest nieco zaskakujące albowiem stawiałbym raczej na upaństwowienie części składowej majątku, którego centrum (Poczałkowo) leżało odtąd na terenie zaboru rosyjskiego. Od 1876 majątek ten przeszedł w ręce fiskusa leśnego („pruskie lasy państwowe”), co oznaczało, że Las Poczałkowski został wchłonięty przez Nadleśnictwo Cierpice. Trzymając się obrazu na mapach, leśniczówka zniknęła w latach 1893-1903. Na początku XX wieku Stanisławowo-Poczałkowo, po 115 latach, na króciutko znów trafia w skład majątku Grabia, po to by w 1909 roku ostatecznie wylądować jako osada podlegająca obszarowi dworskiemu Karczemka. Taki też był stan administracyjny miejscowości w 1921 roku i na tym zakończę historyczne enuncjacje.

Sprawdźmy, co takiego słychać i widać w miejscu gospodarstwa, które służyło także jako siedziba Leśnictwa Stanisławowo-Poczałkowo. Otóż najpierw słychać było pomruk zeźlonego dzika, któremu przerwałem późnopopołudniową sjestę. Potem naocznie zarejestrowałem ślady po poszukiwaczach skarbów – dołki z rozrzuconym bezwartościowym zardzewiałym tałatajstwem. Kawałek dalej „nawiedzone drzewo”. Robinii z tak pokręconymi i grabiastymi konarami jeszcze nie widziałem. Obok skupisko kilku innych, nie dorównujących jednak tamtemu samotnie stojącemu drzewu.

[Fot. 4] „Nawiedzone drzewo” ze Stanisławowa-Poczałkowa

[Fot. 5] Wężowate robinie ze Stanisławowa-Poczałkowa

Ostatnim miejscem do namierzenia była Kuchnia. Nie góra, a leśniczówka. O Kuchni po raz pierwszy pisano w dokumentach spadkowych Dąmbskich w 1771 roku. Wtedy była to karczma o nazwie Kuchnia Królewska. Ponieważ leżała przy uczęszczanej Drodze Warszawskiej, z pewnością nie narzekano na brak klientów. W spisie z 1854 Kuchnia funkcjonuje jako folwark, w spisie z 1868 już jako leśniczówka z osadą. Dlaczego w odległości nieco ponad 300 metrów istniały dwa leśnictwa, Kuchnia i Stanisławowo-Poczałkowo. Bo lasy te posiadały dwóch różnych właścicieli. Kuchnia wchodziła w skład majątku Nowe Grabia, a leśnictwo podlegało swego czasu Nadleśnictwu Wodek w Lesie Nowograbskim.

[Fot. 6] Tu stała leśniczówka Kuchnia, a wcześniej karczma

W tym miejscu zakończyłem samotne badanie poligonu i Drogą Warszawską udałem się do domu. Równy tydzień później odbyłem drugą wycieczkę, tym razem na pieszo z członkami Grupy Turystyczno-Krajoznawczej z Aleksandrowa Kujawskiego. Punktem zbornym był obelisk w Popiołach. Trasa wiodła przez Sarnak, Wodek, lejowisko, Górę Karmnik, Górę Kościuszki, Górę Kapliczną do Kapliczki, a z powrotem przez aleją dębową z pomnikami przyrody i jej przedłużeniem do obelisku. Żeby się nie powtarzać teleportujmy się do punktu znajdującego się na 1,4 kilometrze Linii Kapliczek. To 100 metrów przed skrętem zasygnalizowanym w części drugiej (tam fot. 9 i 10). Tym razem skręcamy w prawo, na południe. Naszym oczom ukazuje się niewielka pustynia z charakterystycznymi lejami. W tym miejscu wojsko detonowało niewypały. Podobno teraz lokalizacja detonacji znalezionych ładunków wybuchowych zmieniła się.

[Fot. 7] Lejowisko – teren detonacji ładunków wybuchowych

Niemal naprzeciwko lejowiska znajduje się pierwszy z trzech szczytów, które zamierzaliśmy zdobyć. Góra Karmnik, 86,5 m n. p. m. Tym, którzy teraz parskają ze śmiechu przypominam, że mówimy o wydmach. Widok z Karmnika nie zapiera tchu.

[Fot. 8] Widok z Góry Karmnik w kierunku południowo-wschodnim

Od kolejnego szczytu dzieli nas niecałe 700 metrów. Pamiętacie opanowany przez wrzosowiska pagórek? (fot. 9 w części 2). To właśnie Góra Kościuszki. Stąd widoki już są ciekawsze aczkolwiek z punktu samego szczytu (88 m. n. p. m.) nic specjalnego. Na Górze Kościuszki znajduje się wrak SKOTa (Średniego Kołowego Opancerzonego Transportera produkcji czechosłowacko-polskiej).

[Fot. 9] Wrak SKOTa na Górze Kościuszki (nie w punkcie szczytu)

I ostatnia góra, Góra Kapliczna (90,7 m. n. p. m.). Najwyżej, ale prawdę mówiąc najmniej interesująco. Na zdjęciu widok na sam szczyt.

[Fot. 10] Widok na szczyt Góry Kaplicznej

Zagadnienie kapliczki jest według mnie najlepiej opracowanym tematem związanym z poligonem. Dlatego nie będę powtarzać tego co można znaleźć gdzie indziej. Skupię się na 3 dębach pomnikach przyrody. Pierwszy z nich obok dębu z amboną, zaznaczonego w Wikimapii. Jeśli tam dojdziecie to na pewno zauważycie zielony znak pomnika przyrody.

[Fot. 11] Po lewej dąb z amboną, po prawej dąb będący pomnikiem przyrody

Drugi znajduje się na skraju pasa przeciwpożarowego, prawie w ciągu dębowej alei rozpoczynającej się trochę ponad 50 metrów na południe od kapliczki.

[Fot. 12] Aleja dębowa krzyżuje się z pasem przeciwpożarowym.

[Fot. 13] A gdy spojrzymy w drugą stronę to widzimy pomnik przyrody.

Trzeci z pomnikowych dębów, około 50 metrów na zachód od skrzyżowania drogi z pasem przeciwpożarowym.

[Fot. 14] Trzeci pomnikowy dąb

Do punktu wypadowego (obelisku) zostało do przejścia 3 km. Na zakończenie relacji najciekawszy widok z Góry Kościuszki w kierunku północnym. W oddali widzimy Górę Podłużną – lekkie wywyższenie rozpoczynające się ciut na prawo od środka linii horyzontu. Widoczna ścieżka to Linia Kapliczek. I jeszcze słowo o atrakcyjności widoków. Wszystko zależy od pory roku. Wszystkie zdjęcia zrobione były pod koniec marca. W połowie października świat poligonu wygląda zupełnie inaczej.

[Fot. 15] Widok z Góry Kościuszki w stronę Góry Podłużnej

Reklamy

Szlakiem poligonowych widm 2019 (02)

Kwitnie wszędzie to i owo. Zdjęcia z marcowego wypadu zrobiły się ciut nieświeże. Pierwszą część (TUTAJ) zakończyłem na folwarku Brzeczka. Ruszam w stronę Popiołów. Po drodze sprawdziłem jeszcze jeden staw, na starych niemieckich mapach nazywany Schafwäsche. Ani chybi, prano tu owieczki. Oczywiście zarośnięty, nie warto pokazywać.

[Fot. 1] Po drodze do Popiołów

Teren folwarku Popioły, vis-a-vis obelisku wystawionego na 60-lecie koła łowieckiego „Odyniec”, jest okropnie zarośnięty. Na zachodnim skraju bez przeszkód można dostrzec zarośnięte fundamenty i inne trudne do identyfikacji betonowe odpady. Teraz, gdy raz jeszcze zerkam na starą mapę, widzę że otwiera się jeszcze jeden temat. A mianowicie trasa gospodarczej kolejki prowadzącej z Popiołów przez Brzeczkę do Grabii, a następnie przez Opoczki, Stanomin, Brudnię, Dziewia, Papros, Skotniki, Piaski, Tarnowo, do Kruszwicy. Ze względu na swoje przeznaczenie – transport buraków do cukrowni – zwana była kolejką buraczaną (Rübenbahn). Przedarłem się drugi koniec folwarku Popioły na łąkę, gdzie hoduje się trawę używaną do karmienia zwierzyny.

[Fot. 2] Folwark Popioły od strony północnej

Najwyższy czas liznąć trochę prawdziwego poligonu. Od Sarnaku dzielą mnie 2 km. Skrót wcale mi na zdrowie nie wyszedł. Zamiast drogą, brnę przez żarnowiec miotlasty. W czerwcu będzie żółcić się na ostro, obecnie nie wyróżnia się niczym od innych zielonych przedstawicieli flory poligonu.

[Fot. 3] Brnąc przez żarnowiec (przez ok. 0,5 km)

Czy Sarnak zawdzięcza swoją nazwę od sarny? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może tak, może nie. Takie luźne skojarzenie. Powstał w latach 70. XIX w. jako gajówka majątku Grabia – w Lesie Nowograbskim, podlegająca Nadleśnictwu Wodek. Nurtuje mnie, czy w leksykonie gmin zachodniopruskich z 1905 roku nie popełniono błędu definiując Sarnak jako piła-młyn (Schneidermühle), czyli tartak młyński. Z historii znam wyłącznie tartaki młyńskie, którego napęd stanowi koło młyna wodnego. W takim wypadku coś tu nie gra, bo rzeki tu przecież nie było. Chyba, że chodziło o tartak napędzany młynem parowym, ale nic na ten temat nie znalazłem. Sarnak ma też jeszcze jedną tajemnicę, która zostawiam sobie na później.

[Fot. 4] Sarnak. Tu było, tu stało… gajówka i inne budynki

[Fot. 5] Sarnak. Skrzyżowanie z drogą wiodącą do Pieczeni

Im bliżej nadleśnictwa Wodek, tym więcej tropów zwierząt mi towarzyszy. Wszystko staje się jasne tuż przy miejscu gdzie stała owa siedziba nadleśnictwa. Znajduje się tam sztuczny wodopój dla zwierzyny z bliższych i dalszych zakątków poligonu. Wodek – opisany na starych mapach również jako Wudek, Wódek, Wodka, Wódka, Wodki – rozpoczynał swoje istnienie jako karczma. Od co najmniej lat 60. XIX w. powstało tam nadleśnictwo. Po powiększeniu terenu poligonu na pocz. XX w. Wodek zdegradowano do gajówki.

[Fot. 6] Wodopój przy nieistniejącym Nadleśnictwie Wodek

Przypatrując się starym niemieckim mapom zauważymy, że obszar poligonu pokryty jest siecią dróg, krzyżujących się pod kątem prostym, niczym w amerykańskich miastach. Co ciekawe niemal wszystkie posiadają swoją nazwę. Linia Bismarcka, Linia Sadowa, Linia Moltkego. Nie wszystkie mają jednoznacznie wojskowe konotacje. Są też: Linia Wygoda, Linia Dziwak i Linia Kapliczek. Domyślam się, że ta swoista sieć drogowa powstała w związku z wojskowym wykorzystaniem tego terenu jednak nie wiem kto?, kiedy?, dlaczego tak a nie inaczej? Trochę dziwne, że akurat nazwę linii, wzdłuż której będę kontynuował wycieczkę, zapisano w liczbie mnogiej. Kapellen Linie łączy linią prostą Nadleśnictwo Wodek z zabraną do skansenu w Dziekanowicach kapliczką pustelników. Naturalnie dziś droga nie jest już wcale taka idealnie prosta.

[Fot. 7] Krzaki to miejsce po siedzibie Nadleśnictwa Wodek. Tu rozpoczyna się Linia Kapliczek (sorry za krzywiznę)

Osobiście nazwałbym tę drogę Heidekraut Linie, Linią Wrzosowisk. Już w czasie drogi na Sarnak da się zauważyć coraz więcej skupisk wrzosów, ale tu skolonizowały całe połacie ciągnące się kilkaset metrów w głąb. Wrzosy, brzozy, sosny – standardowy zestaw flory poligonu.

[Fot. 8] Wrzosowy krajobraz wzdłuż Linii Kapliczek

Półtora kilometra dreptania po piachu wśród wrzosowisk i oczom ukazuje się łyse wzniesienie, niemal całe pokryte wrzosami. Zgodnie z zadaną trasą powinienem tu skręcić w lewo, na północny wschód, by dojechać do Stanisławowa-Poczałkowa. A lejowisko, Góra Karmnik, Góra Kościuszki, Kapliczka? Będzie w następnym odcinku.

[Fot. 9] Pokryta wrzosami Góra Kościuszki

[Fot. 10] Dawna granica toruńskiego poligonu

Szlakiem poligonowych widm 2019 (01)

Jedną z osób uczestniczących w spotkaniu o dawnych mieszkańcach poligonu toruńskiego był Pan Leopold Ruciński , którego dziadek od strony mamy urodził się w Stanisławowie-Służewie w latach 70. XIX wieku. Przyniósł ze sobą akta metrykalne to potwierdzające oraz wydruk powiększonego zdjęcia gospodarstwa dziadka. Fotografia powstała w okresie, gdy miejscowość zwana była Pieczenią. Mieszkańcy pokazanego domu zostali wysiedleni w 1949 roku. Jak dotąd to jedyne znane mi zdjęcie z czasów, gdy teren poligonu był zamieszkały (poza zbiorami Biblioteki Kolekcji Prywatnych). Wdzięczny będę za jakiekolwiek inne fotografie z wysiedlonych miejscowości. Z dopowiedzenia szanownego uczestnika spotkania wiadomo, ze gospodarstwo stało przy lipach.

[Fot. 1] Gospodarstwo w dawnej Pieczeni

Ponownie ruszamy szlakiem poligonowych widm. Wygodę, Dębiniec i Popioły zwiedzaliśmy w styczniu (TU i TU) i maju (TU) 2017. Pod koniec marca ruszyłem w następującą trasę: gajówka Frydolina – jezioro Jeziórca Płytka – folwark Brzeczka – folwark Popioły – osada Sarnak – leśniczówka Wodek – linia Kuchnia – osada Stanisławowo-Poczałkowo – leśniczówka Kuchnia. Około 15 km.

[Fot. 2] Poligonówka w kierunku Służewa tuż przy nieistniejącej gajówce Frydolina

Ponieważ poligonówka (droga wojewódzka nr 250) nie posiada pikietaża trudno mi będzie objaśnić, w którym miejscu stała dawna gajówka Frydolina. Mniej więcej na 5,1 km trasy licząc od drogi krajowej nr 15. Kawałek za minięciem strzelnicy artyleryjskiej (łyse pole z obu stron drogi) znajduje się po prawej stronie tabliczka przypominająca w jakim miejscu się znajdujemy. Za nią sześć sosen. Tak to tutaj, mniej więcej, znajdowała się owa gajówka. Powstać musiała w latach 70. XIX stulecia. Wchodziła w skład majątku Nowe Grabia (potem Grabie) i podlegała pod ówczesne Nadleśnictwo Wodek. Po poszerzeniu poligonu o prywatny Las Nowograbski – stało się to najpóźniej w 1909, gdy częściowo rozparcelowano majątek Nowe Grabia – Frydolina straciła status gajówki i została osadą. Nadal stanowiła część majątku Grabie, choć nie wiem czy było tak aż do 1945.

[Fot. 3] Tu stała gajówka, a potem osada Frydolina (tuż za sosnami i bardziej na prawo), 2019

Z szosy skręcam w prawo, w kierunku południowym. Po jakimś czasie ciszę przerywa klangor żurawi. Czyżby w Jeziórcy Płytkiej nadal była woda? Pierwsze spojrzenie na zarośnięte jezioro. Zamiast ptaków dostrzegam całoroczną kolonię zużytych opon od pojazdów wojskowych. Odgłos żurawi jednak nie ustaje. Wydaje mi się, że jestem coraz bliżej. Zatrzymuje się w miejscu, w którym korzenie drzew wyraźnie wskazują, że kiedyś było tu grząsko. O wiele dawniej niż ram gdzie mamy tylko gęstą trawę. Po chwili dostrzegam niewielkie bajorko i zrywającą się do odlotu parę żurawi. „Uwaga intruz na rowerze!” – wykrzyczane w języku żurawim musiało rozejść się w promieniu kilku kilometrów. Ptaków rzecz jasna nie udało mi się uwiecznić, ale teraz przynajmniej wiem gdzie ich szukać.

[Fot. 4] Porzucone opony na poligonie to nie odosobniony widok | Jeziórca Płytka, 2019

[Fot. 5] Wyschnięte jezioro Jeziórca Płytka – obszar północno-zachodni | 2019

[Fot. 6] Kiedyś i tu było jezioro | Jeziórca Płytka, 2019

[Fot. 7] Niewielkie bajorko, w którym rezydują żurawie | Jeziórca Płytka, 2019

Nie wykluczam, że bajorko zostało utworzone sztucznie przez leśników. Jeśli tak, to jest to trzeci znany mi sztuczny akwen poligonowy. Wszystkie naturalne zbiorniki są wyschnięte. Polska stepowieje, nie tylko na poligonie. Drogą wzdłuż jeziora Jeziórca Głęboka, które pokazywałem wcześniej kieruję się do miejsca po folwarku Brzeczka. Mijam wydzielenie, które leśnicy nazywają drzewostanem w klasie odnowienia. No cóż, w rezerwacie nie jesteśmy, tu się prowadzi gospodarkę leśną.

[Fot. 8] Drzewostan w klasie odnowienia, którym gospodaruje Nadleśnictwo Gniewkowo

Dziś Brzeczka to osada niesołecka na południowych rubieżach gminy Wielka Nieszawka licząca dokładnie 2 gospodarstwa. A zaczęło się od smolarni Brzeczka, o której wspomina kontrakt z osadnikami olęderskimi, których sprowadzili w 1782 Dąbscy, właściciele majątku Nowe Grabia. Dostępne spisy statystyczne mówią o pojawieniu się w tym miejscu karczmy istniejącej w 1819 roku. W 1848 Brzeczka to już folwark i kolonia. W 1909 na skutek parcelacji folwark Brzeczka wraz z osadą olęderską Grabia Holendry i młynem Maciejewo utworzyły wieś o nazwie Herzogsfelde, której nazwę zmieniono w 1920 na Brzeczka. W 1921 roku żyło tu 492 mieszkańców. Jeśli ujrzymy po lewej stronie dwie potężne robinie tkwiące niczym słupy od bramy, a po drugiej stronie zobaczymy po trosze zadrzewioną polanę to znak, że jesteśmy w miejscu nieistniejącego folwarku Brzeczka. Być może dokładniejsza eksploracja polany ujawniłaby jakieś pozostałości. Skierowałem się ku dawnemu folwarcznemu stawowi. Zarośnięty jak reszta. Po drodze natknąłem się na… nagrobek. Raczej symboliczny. Okoliczności tragicznej śmierci w dniu 23 marca 2000 roku zabrał do grobu Daniel Waldemar Kacprzak. Traf chciał, że odwiedziłem to miejsce dokładnie w 19-stą rocznicę jego zgonu.

[Fot. 9] Tu był folwark Brzeczka – w większej części po stronie z której robiłem zdjęcie

[Fot. 10] Kilkadziesiąt metrów dalej stoi symboliczny nagrobek

Ciąg dalszy nastąpi.

O mieszkańcach poligonu toruńskiego

Myślę, że debata to niezbyt właściwe słowo, to raczej spotkanie ze śladami przeszłości. Historia wsi i osad, która definitywnie ukończyła swój bieg na początku lat 50. XX wieku. Start ginie w odmętach XVIII wieku, meta nastąpiła w związku z powiększeniem poligonu toruńskiego. Na kartach żadnej z ksiąg nie znajdziemy relacji z tego swoistego wyścigu dziejów.

Bizon, Brzeczka (Herzogsfelde), Dębiniec (Dembiniec, Holzhausen), Dziwak, Frydolina, Grabia-Holendry (Holanderei Grabia, Herzogsfelde), Kapliczka (Pustelnia), Kopcówka, Kuchnia (Kuchnia Królewska, Kochenberg), Ługi (Lugau), Maciejewo (Herzogsfelde), Pieczenia (Sachsenbrück), Pieczonka (Sachsenbrück), Popioły (Aschenort), Ruhheide, Sarnak, Stanisławowo-Poczałkowo, Stanisławowo-Służewo (Przybranowskie Holendry, Sachsenbrück), Stare Grabia (Alt Grabia), Suchowice (Kolonia Suchatowska, Polnisch Suchatowko, Kleinwaldow), Wodek (Wódka, Wódki, Wudek), Wygoda (Sandkiefern), Zakręt (Wirbelthal) – wymieniam alfabetycznie polskie i niemieckie nazwy wszystkich wsi, kolonii, leśniczówek, folwarków i karczm, których już nie ma. Ci, którzy przeczytali uważnie nazwy wszystkich miejscowości już widzą jeden wyjątek. Oczywiście Stare Grabia leżą poza poligonem i są dziś częścią Kawęczyna (gm. Gniewkowo, pow. inowrocławski). Może nawet dzisiejsi mieszkańcy nie wiedzą, że niegdyś był to majątek, którego właściciel dał początek Dębińcowi i Wygodzie.

Jeśli Twoi rodzice, dziadkowie bądź inni krewni czy znajomi żyli w wymienionych wyżej miejscach, co więcej posiadasz ich zdjęcia albo inne archiwalia (np. metryki, świadectwa) to zapraszam w imieniu Grupy Turystyczno-Krajoznawczej działającej w Miejskim Centrum Kultury w Aleksandrowie Kujawskim (ul. Parkowa 3) na spotkanie w piątek 29 marca 2019 roku, na godzinę 17:00. Dla tych, którzy wolą podzielić się informacjami pisemnie: michal.piotr.wisniewski@gmail.com.

Troszkę już o poligonie było:

Z badań nad cmentarzami lewobrzeżnego Torunia i okolic

Jedna księga zgonów, jedna mapa i artykuł o lewobrzeżnych cmentarzach (TEN ARTYKUŁ) można pisać od nowa. Zasoby metrykalne Evangelisches Zentralarchiv in Berlin udostępnione za pomocą portalu Archion.de, a dokładnie księga zgonów Ewangelickiej Parafii Nowomiejskiej w Toruniu z lat 1800-1820 (EZA 980/7783), to najstarsze znane mi źródło potwierdzające istnienie cmentarzy w Rudaku i Stawkach. Pastor powstałego w ratuszu nowomiejskim zboru św. Trójcy był uprzejmy dopisywać w ostatnim zdaniu każdego ze zgonów … in Czerniewitz/Rudack/Staewcken beerdigt worden. Tym samym mamy dowód na istnienie wówczas cmentarzy ewangelickich w lewobrzeżnych osadach będących dziś częścią Torunia. To nie błąd ani fatamorgana. W majątku Czerniewice musiał istnieć cmentarz. Gdzie? Nie mam pojęcia. Akta Gminy Czerniewice w AP Toruń w tym raczej nie pomogą, gdyż zawierają tylko jedną teczkę. Po głowie chodzi myśl, że może mowa o Brzozie? Jednak pierwszy pochowany w Brzozie pojawia się w 1820 roku, a po nim następują zgony z pochówkami w Czerniewicach i Brzozie zatem są to dwa różne cmentarze.

Dzięki uprzejmości dr Michała Targowskiego (UMK Toruń) miałem okazję zapoznać się z utworzoną w 1803 roku mapą ziem podlegających pod urząd domenalny w Dybowie (GStA PK XI. HA, A 1319). Cmentarze w Stawkach i Rudaku zaznaczone są na niej w identycznym miejscu co dziś. Poza wymienionymi miejscowościami przedstawiono także plany wsi Małe Piaski i Majdany. Z tego co się orientuję to Czerniewice i Brzoza należały wówczas do urzędu domenalnego w Raciążku więc i tak nie byłyby ujęte na wymienionej mapie. Niestety prawa autorskie dotyczące zasobów Tajnego Archiwum Państwowego Fundacji Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego w Berlinie są na tyle sztywne, że nie mogę pokazać nawet fragmentów mapy toteż musicie wierzyć na słowo.

Pierwszym znanym nam z imienia i nazwiska pochowanym na cmentarzu przy dzisiejszej ul Łącznej (Stawki) był Michael Wessel z osady Majdany. Zmarł 30 marca 1801 roku w wieku 52 lat i 3 dni. Pochowano go 3 kwietnia 1801. Z treści innych zgonów wiemy, że na Stawkach chowano też ewangelików z Podgórza, którzy na swój pierwszy własny cmentarz czekali do 1845 roku. W przypadku cmentarza na Rudaku pierwszy znany pochowany to Jacob Teller w wieku 4 lat, 6 miesięcy i 8 dni. Pogrzeb odbył się 30 października 1800 roku. Analogicznie dla Czerniewic była nią Anna Regina Koplin z domu Maduschke, wiek 52 lata i 3 tygodnie, pochowana 8 listopada 1800 roku. Dla Podgórza było to dziecko w wieku roku i 4 dni, Hermann Julius Rudolph Rick pochowany 28 stycznia 1845 roku. W rubryce gdzie wpisywano miejsce pochówku pastor zanotował neuer in Podgursz, die erste Leiche (nowy w Podgórzu, pierwsze ciało). Dodam, że przy żadnym z wcześniejszych zgonów Podgórz nie figurował.

Konkludując wiemy, że:

  1. Cmentarz ewangelicki na Rudaku zgodnie z przewidywaniami istniał już w 1800 roku (wg przypuszczeń powstał przynajmniej w IV ćw. XVIII wieku),
  2. Cmentarz ewangelicki na Stawkach istniał już w 1801 roku (wg dotychczasowych źródeł przyczyną powstania miała być epidemia cholery z 1873 roku),
  3. Cmentarz ewangelicki w Czerniewicach istniał już w 1800 roku (jest to pierwsza wzmianka o takim miejscu pochówku i wymaga dalszych badań nad lokalizacją),
  4. Cmentarz ewangelicki stary na Podgórzu powstał w 1845 (potwierdzenie niepewnej informacji z artykułu Piotra Bireckiego o parafii ewangelickiej na Podgórzu),
  5. Cmentarz ewangelicki w Brzozie (poza Toruniem, gm. Wielka Nieszawka, pow. toruński) powstał w 1820 roku.

Na koniec wyszło niedbalstwo, bo nie dość, że nie zrobiłem zdjęcia ekranu z pierwszym pochówkiem w Brzozie, to jeszcze zapomniałem o sygnaturze księgi zgonów z lat 1842-1878 dla ewangelickiej parafii staromiejskiej (w niej info o Podgórzu). Potraktujcie więc ten wpis jako notatkę roboczą. Cóż szkodzi sprawdzić raz jeszcze? Tak się składa, że dostęp do ksiąg metrykalnych na Archion.de jest płatny… Poniżej zdjęcia ekranu z pierwszymi zapisanymi pochówkami odpowiednio w: [Fot. 1] – Czerniewicach, 1800, [Fot. 2] – Rudaku, 1800, [Fot. 3] – Stawkach, 1801, [Fot. 4] – Podgórzu, 1845.

[Fot. 1] der Mitachbars Johann Koplin in Czerniewitz Ehefraus, Anna Regina gebohren Maduschke, aus Rudack geburtig ist Mittwoch dem funften November, Abnds ein halb zwolf Uhr, ??? der ??? ??? in einem Alter von sechs und funfzig Jahrren und drey Wochen gestorben un[d] heriagt Sonnabend den achten derselben Monats in Czerniewitz beerdigt wor[den]

[Fot. 2] des Eigenthumers in Rudack Jacob Teller Sohn, mit Namen Jacob ist den sieben und zwanzigsten October in der Nacht um 12 Uhr, an dem ??? in einem Alter von vier Jahren, sechs Monaten und acht Tagen ge= storbrn und heriagt den dreysigsten October in Rudack beerdigt worden.

[Fot. 3] der Eigenthumer Michael Wessel in Maydan, ??? Ehemann, ist Montags den dreisigsten Martz in der Nacht um … Uhr in einem Alter von zwey und funfzig Jahren und drey Tagen ??? der ??? gestorben, und Freitags den dritten April zu Staewcken beerdigt worden.

[Fot. 4]

Może mnie oczy mylą, ale wychodzi na to, że roczne dziecko z Podgórza (fot. 4) umarło na „skurcz uzębienia”. Z chęcią dowiedziałbym się czegoś więcej o kuriozalnych dziewiętnastowiecznych diagnozach.

 

Nabożeństwo ekumeniczne w Toporzysku

Zgodnie z planem w samo południe na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku (gm. Zławieś Wielka, pow. toruński) rozpoczęło się nabożeństwo ekumeniczne pod przewodnictwem ks. prob. Michała Walukiewicza z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Toruniu oraz prob. ks. kanonika Henryka Sychty z parafii rzymskokatolickiej pw Św. Marcina Biskupa w Czarnowie. Na uroczystości obecny był także wójt gminy Zławieś Wielka, Pan Jan Surdyka. Mimo, że pogoda nie rozpieszczała, na nabożeństwo dotarlitakże niezmordowani członkowie OM PTTK Toruń idąc wałem z Pędzewa.

Motywem przewodnim były słowa Psalmu 46, 9 Pójdźcie i zobaczcie dzieła Pana, | Który czyni dziwne rzeczy na ziemi! Nie nam równać się do Tego, który uśmierza wojny aż po krańce ziemi, kruszy łuki, łamie włócznie, tarcze pali w ogniu, ale udało się. Cmentarz z zarośniętego pobojowiska zamienił się w godne miejsce pochówku. Był czas rzucania kamieni i nastał czas zbierania kamieni, jak przeczytacie na tablicy umieszczonej na cmentarzu. Ciut wysoka, ale zawiera wszystkie niezbędne informacje.

Po nabożeństwie przyszedł czas na minisympozjum. Wystąpił dr Michał Targowski (UMK Toruń) z prelekcją na temat olędrów żyjących na terenach pomiędzy Toruniem, a Bydgoszczą oraz Michał Wiśniewski (Lapidaria), który przybliżył dzieje cmentarza w Toporzysku. Na koniec dla wszystkich zaangażowanych czekała olęderska uczta i rozdanie pamiątkowych dyplomów.

Dziękujemy Wszystkim, którzy przyczynili się do dzieła uporządkowania cmentarza: KGW Toporzysko, OSP Toporzysko, Urzędowi Gminy Zławieś Wielka, Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Toruniu oraz mieszkańcom wsi i gminy. Dziękujemy także wszystkim, którzy brali udział w pozostałych aktywnościach projektu „Dziedzictwo Nadwiślańskich Olędrów – Toporzysko 2018” zrealizowanego dzięki środkom z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Kolejna cząstka Ewangelickiej Atlantydy odzyskała godność dzięki Waszej pracy. Pamiętajcie – od teraz to Wasz cmentarz.

[Fot. 1] Ks. prob. Michał Walukiewicz z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Toruniu i prob. ks. kanonik Henryk Sychta z Parafii Rzymskokatolickiej pw. Św. Marcina Biskupa w Czarnowie.

[Fot. 2] Jan Surdyka, wójt Gminy Zławieś Wielka

[Fot. 3] Autor strony kolejny raz zanudza o cmentarzach 😉

[Fot. 4] dr Michał Targowski (UMK Toruń)

[Fot. 5] Członkowie PTTK Toruń, którzy dotarli na uroczystość na pieszo z Pędzewa

[Fot. 6]

[Fot. 7] I pomyśleć, że dyplom za pracę wolontariacką sprawia tyle radości.

[Fot. 8] Tablica informacyjna

[Fot. 9] Nabożeństwo ekumeniczne na cmentarzu ewangelickim w Toporzysku

Zapraszamy na uroczystość finałową

W imieniu stowarzyszenia zapraszam serdecznie bez względu na pogodę, choć wolałbym by nas śniegiem zasypało aniżeli deszczem smagało.

Finał projektu „Dziedzictwo Nadwiślańskich Olędrów – Toporzysko 2018”. W programie:
12:00: nabożeństwo ekumeniczne na cmentarzu pod przewodnictwem ks proboszcza Michała Walukiewicza z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Toruniu i proboszcza ks kanonika Henryka Sychty z Parafii Rzymskokatolickiej pw Św. Marcina Biskupa w Czarnowie
13:00: minisympozjum (wystąpienia 15 minutowe) poświęcone historii regionu z udziałem:
– dr Michała Targowskiego (UMK Toruń), „Olędrzy na nadwiślańskich nizinach między Toruniem, a Bydgoszczą w XVI – XVIII w.
– Andrzeja Walczyńskiego (Szkoła Podstawowa im ks. Jerzego Popiełuszki w Górsku), „Protestanckie budowle sakralne w gminie Zławieś Wielka 1612-1914”
– Michała Wiśniewskiego (Lapidaria. Zapomniane cmentarze Pomorza i Kujaw), „Cmentarz ewangelicki w Toporzysku”
14:00: obiad olęderski