Szlakiem poligonowych widm 2019 (04)


Ostatnio wybrałem się w zachodnie i południowe „góry” poligonu. Ciekawiły mnie widoki chociaż już po zdjęciach satelitarnych widać było, że z niektórych zalesionych wydm wiele się nie zobaczy. Nazwy i wysokość w metrach nad poziomem morza (m npm) podaję kolejno za wskazaniem w warstwie rastrowej Geoportalu (G), mapą WIG z lat 30. XX w. ( W) i niemieckim Messtischblattem sprzed 1914 roku (M).

Pierwszą była Góra Potrójna (85,5 G, 86,3 W) (Die drei Hügel, 86,3 M). Według Geoportalu znajduje się on u zejścia się wschodniej i południowej granicy młodego lasku, a w rzeczywistości tuż obok widzimy kopiec [Fot. 1]. Spodziewałem się na szczycie znaleźć mniejszy kopczyk z wbitym słupkiem geodezyjnym, a zastałem dwa patyki ustawione tak, by tworzyły krzyż w najwyraźniej rozkopanym niegdyś podłożu [Fot. 2]. Mniemam, że punkt topograficzny szczytu góry, który wskazuje Geoportal znajduje się właśnie na kopcu. Zakładając, że „poligon właściwy” zaczyna się za pasem przeciwpożarowym możemy powiedzieć, że Góra Potrójna położona jest na obszarze leśnej otuliny poligonu. Z uwagi na zalesienie żadnego ciekawego widoku nie uświadczymy.

Dopiero teraz widzę na mapach, że niecałe 500 metrów za Górą Potrójną w kierunku Góry Sygnałowej nieco na wschód od ścieżki stała niegdyś wieża obserwacyjna. Po drodze natknąłem się jedynie na ceglane słupki, które wyglądały na jakąś dawną bramę [Fot. 3]. Raczej nikt nie zadawał sobie trudu by wywozić do lasu ciężkie słupki. Nie wiem, czy napotkane obiekty można jakoś powiązać z wieżą, czy może to pozostałości po budowlach służących do ćwiczeń, jak słynny biały zamek, szkoła i inne ruiny. Przedwojenna leśna wieża obserwacyjna nieodparcie kojarzy mi się z konstrukcją drewnianą.

Wzniesienie zwane Górą Sygnałową (99,7 G 99,7 W) (Signalhöhe 99,7 M) dość dobrze wyróżnia się w terenie pomimo zalesienia [Fot. 4]. Myliłby się ten, kto uważa, że jej szczyt jest tam gdzie piaszczyste urwisko. Kilkadziesiąt metrów dalej na wschód znajdziemy kopczyk [Fot. 5]. Niestety nie pamiętam, czy posiadał słupek geodezyjny. Wydaje się, że gdyby nie drzewa to rozciągałaby się z niej interesująca panorama [Fot. 6].

Do następnego szczytu docieram po ponad 4 kilometrach. Po przekroczeniu pasa przeciwpożarowego krajobraz stepowieje, a nawet pustynnieje [Fot. 7]. Od tej pory większość drogi przebywam na nogach gdyż rowerem po wrzosowiskach i zapiaszczonych ścieżkach daleko się nie zajedzie. Cel: Góra Czarniawskiego (104,4 G), przed wojną zwana Górą Wiśniowieckiego (104,5 W), a w czasach pruskich Sängershöh (104,5 M). Najwyższa wydma poligonu. Wpierw zwana górą śpiewaków/śpiewaczą – o ile da się to w ten sposób przetłumaczyć, następnie nazwę swoją zawdzięcza księciu Jeremiemu Wiśniowieckiemu (inny nie przychodzi mi do głowy), a potem jej patronem zostaje Czarniawski. Szukam i szukam i wychodzi na to, że mowa o generale pułkowniku artylerii Armii Radzieckiej Bolesławie Czarniawskim. Swojsko brzmią personalia tego generała, ale z pobieżnej biografii wynika, że choć miał polskie korzenie to wolał być człowiekiem radzieckim. Przyznanego mu w 1945 roku polskiego obywatelstwa zrzekł się po 3 latach. Przynajmniej jeden, który zrezygnował z „pełnienia obowiązków Polaka”, choć powodem nie były rozterki moralne, a konflikt z innym patronem poligonowej góry marszałkiem Rolą-Żymierskim. Swoją drogą dekomunizacja na terenie poligonu przebiegła wyjątkowo wybiórczo, ale o tym w swoim czasie. Znajduję słupek geodezyjny [Fot. 8] oraz pozostałości po czymś co stanowiło wieżę triangulacyjną/maszt triangulacyjny [Fot. 9]? Dookoła same drzewa. Udając się kilkanaście metrów na północ zauważymy na horyzoncie majaczące blokowisko z górującym kominem. To oczywiście komin EC1 oraz wieżowce Rubinkowa i Skarpy. Mając kitowy obiektyw 28-70 mm obraz odległego o ok. 14 km osiedla wyszedł blado [Fot. 10].

Zmierzając ku Górze Sobieskiego przyglądam się kondycji wrzosowisk [Fot. 11]. Powoli zaczynają kwitnąć. Tu i ówdzie da się zauważyć pierwsze pąki. Na odmianach kompletnie się nie znam. Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris) o kwiatach bardziej różowych aniżeli fioletowych, przynajmniej w moich oczach [Fot. 12]. W albumie „Przyroda toruńskiego poligonu” sfotografowano także odmianę żółto-pomarańczową. Na taką jeszcze nie natrafiłem. Jeszcze kilka kroków i drzewa zostają w tyle, a rower grzęźnie w piachu. Jak dotąd to największy „pustynny” fragment, do którego dotarłem [Fot. 13]. Toponim Góra Sobieskiego powstał dopiero po 1945 roku. Na wcześniejszych mapach jest to nienazwany szczyt o wysokości 93 m (M, W). Na warstwie rastrowej Geoportalu nie zaznaczono tego punktu topograficznego, lecz po wpisaniu do tamtejszej wyszukiwarki nazwy góry lokalizuje ją w tym samym miejscu co przedwojenne mapy. Zerkam na południe, sam las [Fot. 14]. W dali na południowym wschodzie słabo zauważalne wiatraki. Skądś je znam? Już wiem, stoją w gminie Raciążek (Niestuszewo i okolice). Czyli widzialna dal liczy sobie spokojnie 20 km. Jeszcze łyk pruskiej historii mimowolnie wyskakującej z Messtischblattu. Przez szczyt Góry Sobieskiego przechodzi poligonowy południk – linia królowej Augusty. Chodzi o Augustę Marię Luizę Katarzynę von Sachsen-Weimar-Eisenach, królową Prus i cesarzową Niemiec, żonę Wilhelma I.

Zawracam na północ. Na szagę przez wrzosowy lasostep. O ile w czasie poprzednich wypadów napotykałem ludzi, tym razem – nie licząc stłumionego warkotu samolotów – nie spotkałem absolutnie nikogo. Czworonogiej fauny również. Zwierzaki najwyraźniej postanowiły przeczekać kanikułę w cieniu i nie marnowały swojej energii na kręcenie się w pełnym słońcu, jak nie przymierzając taki jeden z rowerem, który w dodatku zapomniał o nakryciu głowy. W końcu ścieżka zrobiła się zdatna do jazdy, ale po krótkim dystansie przyszło znów wdrapywać się na następny wierzchołek. Zachodnie pasmo czeka na zaliczenie [Fot. 15].

Na pierwszy ogień Góra Bema. Podobnie jak w przypadku Góry Sobieskiego toponim nie istniał przed wojną. Co więcej, nie zaznaczono w jej miejscu żadnego punktu topograficznego. Geoportal wskazuje szczyt na wysokości równo 88 m. Słupek istnieje, ale nie przypomina tych geodezyjnych [Fot. 16]. Gdyby kolejka poligonowa nadal istniała, to byłoby przynajmniej co z góry sfotografować, a tak ruszam dalej.

Droga łącząca szczyty pasma zachodniego przypomina odcinek trasy offroadowej [Fot. 17]. Pozostawione ślady opon świadczą o częstym użytkowaniu. To czy jeżdżą tam pojazdy wojskowe, czy quady pozostawiam do domysłu czytelników. Z pewnością pojazdy te z lubością zjeżdżają z i podjeżdżają pod wydmy. W pewnym momencie na środku ścieżki wyrasta brzoza [Fot. 18]. Tu za nią słupek. Sprawdzam na przygotowanej mapce Google, czy to już? Tego szczytu nie miała zaznaczona żadna z map. Na słupku dostrzegam ledwo widoczne „K” jak kabel telefoniczny. Zatem łączność była, ale widok też niczego sobie [Fot. 19]. Tym razem blokowisko oddalone jest o 11 km i w powiększeniu nabiera konkretniejszych kształtów. Widać jedno z przęseł mostu gen. Zawadzkiej. Wydaje mi się, że poprawnie identyfikuje niektóre wieżowce Rubinkowa II i Skarpy.

Za moment, za chwilę Góra Toruńska. Widok na panoramę Torunia będzie – tak mówili. Piachu co niemiara. Wydmy wyliniały tu do cna. W końcu dobrnąłem. Coś tu jednak się nie zgadza. Wskazanie szczytu w Geoportalu nie znajduje potwierdzenia w istnieniu słupka, który ma być gdzieś w lewym skraju piaszczystego traktu. Dobrze, że zerknąłem na Wikimapię. Słupek geodezyjny, owszem jest, ale około 60 metrów na zachód od szczytu pokazanego na rastrze Geoportalu [Fot. 20]. Obok walają się drewniane belki po trójkątnym maszcie, których punkt styku wisiał idealnie nad słupkiem. I rzeczywiście miasto Toruń jak na dłoni [Fot. 21]. Od Bydgoskiego Przedmieścia przez Osiedle Młodych, fragment Przedmieścia Chełmińskiego, Starówka z wyróżniającymi się czerwonymi kościołami, a w tle kościoła garnizonowego po prawej stronie wieżowce Mokrego. Po drugiej stronie, czyli patrząc w kierunku południowo-zachodnim dostrzeżemy wieżę obserwacyjną w Suchatówce.

Pozostaje do rozwiązania jedna zagwozdka. A mianowicie wszelka aktualna toponomastyka w Geoportalu bazuje na rozporządzeniach Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, powstałych w oparciu o ustalenia Komisji Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych. Toponim „Góra Toruńska” istnieje, lecz jest zarezerwowany dla innego wzniesienia Puszczy Bydgoskiej, położonego w lesie na terenie Dąblina (gm. Gniewkowo, pow. inowrocławski). Ma 109,36 m.n.p.m. Określenie „Góra Toruńska” dotyczące poligonu toruńskiego widnieje jedynie w Wikimapii i zostało utworzone przez jednego z użytkowników. Nie wiem jaką wysokość ma ten szczyt. Wskazanie Geoportalu, lecz dotyczące punktu położonego 60 metrów na wschód wynosi 99,8 m. Konkludując, nazwa jak najbardziej uzasadniona aczkolwiek nielegalna.

Upał na wrzosowiskach stanowczo dał mi popalić. Dosłownie, bo skóra z karku schodzi tęgo. Na „Górze Toruńskiej” skończyłem zwiedzanie i pognałem do domu.

poligon20190725mpw02

[Fot. 1] Kopiec na szczycie Góry Potrójnej

poligon20190725mpw03

[Fot. 2] Zamiast słupka geodezyjnego oznaczającego punkt szczytu mamy patyki

poligon20190725mpw06

[Fot. 3] Pozostałości bramy lub czegokolwiek innego

poligon20190725mpw08

[Fot. 4] Na drugim planie wzniesienie Góry Sygnałowej od północnego zachodu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: